Rano obudziłam się ze złym humorem. Nadal nie wierzę, że Emily tak postąpiła w stosunku do mojej siostry i mnie. Jak mogła wpakować swoją siostrę do szpitala? Ona zdecydowanie potrzebuje lekarza i to dobrego. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze to, że chłopacy już jutro wyjeżdżają w trasę. Nasza przygoda tak szybko się kończy, nie chcę tego. Najchętniej w ogóle nie wyjeżdżałabym z Port Talbot i zamieszkała z dziadkami, ale niestety nie mogę tak zrobić. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie podniosłam się z krzesła i podeszłam do drzwi, za którymi stał Charlie. Nareszcie nie muszę się martwić, że coś się stanie, jeżeli będę się z nim spotykać. Przywitałam się z nim buziakiem w policzek i wpuściłam go do środka.
- To co cię do mnie sprowadza? - zapytałam, prowadząc go do mojego pokoju na piętrze.
- Muszę z tobą porozmawiać - powiedział dość poważnie. - O nas.
- O nas? - przytaknął. - No to słucham. - usiadłam na łóżku, a blondyn obok.
- Jutro wyjeżdżamy w trasę, jak już wiesz. Wiesz też, że po wakacjach idę na studia, prawda? - przytaknęłam. - Miałem do wyboru dwie uczelnie, jedną w Port Talbot i drugą w Yorku i... - moje serce zabiło kilkakrotnie szybciej. - Wybrałem tą w Yorku. - zapiszczałam i rzuciłam mu się na szyję. Chłopak podniósł mnie i okręcił się kilka razy wokół własnej osi. - Cieszysz się?
- Jeszcze się pytasz? - zaśmiałam się. - Oczywiście, że tak. - spojrzałam w jego oczy i od razu w nich zatonęłam. Wpatrywaliśmy się w siebie nic nie mówiąc. Charlie zniżył się trochę i złączył nasze usta w pocałunku.
- Ja też cię kocham, Charlie - szepnęłam, kiedy się od siebie oderwaliśmy. Chłopak uśmiechnął się szeroko i znów mnie pocałował. Teraz jestem szczęśliwa.
- Zostaniesz moją księżniczką? - zapytał, na co pokiwałam głową z szerokim uśmiechem. Poprawka, teraz jestem szczęśliwa.
~Leondre~
-Hej, kochanie - przywitałem się, wchodząc do sali, w której znajdowała się moja księżniczka. - Czemu płaczesz?
- Wyjeżdżasz - wyjąkała, na co mocno ją przytuliłem. Trwaliśmy w mocnym uścisku w ciszy. - A to oznacza... - spojrzała na mnie zaszklonymi oczami. Doskonale wiedziałem co, to oznacza. Bałem się to powiedzieć, ona też.
- Czyli... - odchrząknąłem. - To koniec? - powiedziałem łamiącym się głosem.
- Na to wygląda. - przymknęła powieki, spod których wypłynęły pojedyncze łzy.
- Rosie, na pewno tego chcesz? - złapałem jej dłoń.
- Nie, ale... nie chcę związku na odległość, to nie przetrwa. Zostańmy przyjaciółmi. Tak będzie lepiej i dla mnie, i dla ciebie. - kiwnąłem głową, będąc lekko rozczarowany jej decyzją.
- Mogę coś zrobić ten ostatni raz? - bez zawahania się zgodziła. Nachyliłem się, wpijając się w jej wargi po raz ostatni. Pocałunek trwał dopóki nie zabrakło nam powietrza. Z niechęcią oderwałem się od niej i oparłem swoje czoło o jej.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham, Leondre.
________________________
Wiem, wiem, krótki. Jeszcze jakieś 2 rozdziały tylko i nowa część? Cieszycie się? Ja bardzo xD Jak widzicie jedna para się w końcu zeszła, druga rozstała. No trudno.
Buziaki :*
~Natalka~

JAKIIIII świetny
OdpowiedzUsuńHeeej! Mega rozdział, ale też mega smutny heh... Nie będę pisać długiego komentarza, bo zostawię to sobie na koniec części xD <3 :3
OdpowiedzUsuń