niedziela, 16 października 2016

Epilog: Just a dream + podziękowania

~Sarah~
- Charlie! - krzyknęła Rose.
Spojrzałam na drogę. Prosto na nas jechał samochód, Charlie nie zdążył wykonać żadnego ruchu. Rozpędzone auto uderzyło w nas z ogromną siłą. Każdy z nas wyleciał w inną stronę. wszystko działo się jak w zwolnionym tempie. Ciała moich przyjaciół i siostry uderzyły o ziemię, patrzyłam na ich zakrwawione, nieruchome ciała. Upadłam, ale nic nie poczułam.Nie mogłam ruszyć żadną częścią ciała.
Wszystko wokół mnie zaczęło się kręcić, nastawała na zmianę jasność i ciemność. Po chwili poczułam, że leżę na czymś miękkim, a ktoś trzyma moją dłoń. Powoli otworzyłam oczy. Byłam w szpitalu, obok mojego łóżka siedział... Jamie?
- Kochanie! Nareszcie się obudziłaś. - Gdzie ja jestem?!


____________________

Db db wiem, że nikt nie lubi długich podziękowań, więc będę się streszczać xd

Więc tak:

Na dzień dzisiejszy (16 października 2016 r.) TMYDEA ma prawie 19k i 226 komentarzy.

Zaczęłam pisać: 4 stycznia 2016 r.

Skończyłam dziś.

Dziękuję wszystkim za komentarze i po prostu za czytanie. Mam nadzieję, że podobała Wam się ta historia. Mimo, że to NIE koniec! Druga część pojawi się... *werble* 6 grudnia!
Trochę sobie poczekacie, ale musicie zrozumieć, że chcę dobrze zaplanować tę część i napisać kilka rozdziałów na zapas.
Dobra teraz podziękowania:
Dziękuję Tobie za to, że dotrwałeś do końca tej książki. Za każdy komentarz. Mimo, że nie zawsze (lub wcale) komentowałeś, to dziękuję Ci za obecność.
Dziękuję mojej przyjaciółce za pomoc w wymyślaniu fabuły. Babcie "Barszcz end Mielony", pamiętasz? Hahaha 
Dziękuję chłopcom, mimo, że na pewno tego nie zobaczą. Jak wiecie to jest moje pierwsze opowiadanie i gdyby nie oni, gdybym nie została Bambino, prawdopodobnie nigdy nie zaczęłabym pisać i teraz nie czytalibyście tej historii.
Dziękuję, po prostu.
Kocham Was bardzo :*
Do zobaczenia, w nowej części, z nową fabułą, na tym samym blogu.
Buziaki:*
Po raz ostatni tutaj,
Natalka
Nie wiem czy wiecie, ale możecie znaleźć mnie na Wattpad, gdzie są jeszcze inne moje historie. Serdecznie zapraszam :* Link macie w zakładce "Kontakt i Social Media"
Oczekuję długich komentarzy :D

#28 "- Tęskniłem..."

~dwa miesiące później~
~Rosalie~
- Rose, wstawaj. - ktoś potrząsnął moje ramię, jednak ja nie zamierzałam jeszcze się budzić, więc przekręciłam się a drugi bok. - Rosalie, słoneczko. - Słoneczko? Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że nade mną stoi we własnej osobie Leondre Devries.
- Leo?! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. - Co ty tu...? W Yorku? Jak? Ale... Co? Jejku jak się cieszę!
- Spokojnie - zaśmiał się. - Przyjechałam z Charlsem was odwiedzić i zabrać do nowego mieszkania Charliego.
- Na ile zostajesz? - to mnie w tej chwili najbardziej interesowało.
- Tydzień - uśmiechnął się. Z jednej strony to aż tydzień, a z drugiej to tylko tydzień. Ale lepiej tyle, niż nic. - Ubieraj się i wychodzimy.

~Sarah~
Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy otworzyłam drzwi, a za nimi stali chłopcy. Niespodzianka zdecydowanie im się udała. Leo poszedł na górę obudzić moją siostrę, a ja zostałam z blondynem. Niesamowicie się cieszę, że będzie mieszkał w moim mieście i będę mogła go widywać codziennie.
- Tęskniłem - wyznał, przytulając mnie.
- Na pewno nie bardziej niż ja - zaśmiałam się.
- Właśnie, że bardziej - droczył się ze mną.
- Nie.
- Tak.
- N... - nie pozwolił mi dokończyć, pocałował mnie.

- Tak - zaśmiał się i po raz kolejny mnie przytulił. - Kocham cię.
- Ja ciebie też. - usłyszeliśmy z góry pisk Rose, na co się zaśmialiśmy.
~*~
- Jedziemy? - zapytał mój chłopak. Wszyscy przytaknęliśmy, założyliśmy ubrania wierzchnie i buty. W samochodzie siedziałam z przodu obok Charliego, a nasze brunetki z tyłu. Podczas drogi chłopaki opowiadali nam jak było w trasie i po niej, gdy wrócili do Port Talbot. Emily i Jessica trafiły do więzienia i prędko z niego nie wyjdą. Chociaż tyle dobrego.
- Charlie! - krzyknęła Rose.

____________________
Ahh... wiecie co? Wieczorem epilog! Jejku cieszę się jak głupia :P Db nie będę się długo rozpisywać. Chyba każdy wie co się teraz stanie... 
Żegnaj Rose...
Żegnaj Sarah...
Żegnajcie Chłopcy...
Buziaki :*
~Natalia~

środa, 12 października 2016

#27 "Always and forever until death do us part"

~Rosalie~
Dziś dzień wyjazdu chłopaków. Wczoraj się ze mną pożegnali, gdyż dzisiaj nie zdążyliby. Bardzo za nimi tęsknię. Przeżyłam z nimi najlepsze chwile mojego życia. Leo, mój kochany, Leo. Zawdzięczam mu dużo, dzięki niemu na nowo zaufałam chłopakowi. Pokazał mi, że są chwile, dla których warto żyć i mimo to, że znaliśmy się bardzo krótko, zakochałam się w nim. Charlie, on jest zdecydowanie najlepszym przyjacielem na ziemi. Umie pocieszyć, rozśmieszyć, rozumie wszystko. Jest jak starszy brat. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy i nie zapomną o nas.
- Hej, siostrzyczko. - do pomieszczenia weszła Sarah, tryskająca energią.
- Hej - mruknęłam. - Co ty taka szczęśliwa?
- Wczoraj Charlie powiedział mi, że będzie studiował w Yorku, no i zostaliśmy parą! - pisnęła.
- Cieszę się - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem. - Gratuluję.
- Nie martw się. - złapała moja dłoń. - Leo na pewno będzie nas odwiedzał, wasz związek przetrwa. - posłała mi pocieszające spojrzenie, a po moim policzku spłynęła łza. Jedna, a potem kolejna i kolejna. - Ej, misiek, co jest?
- Nic - mruknęłam, ocierając łzy.
- Płaczesz bez powodu, tak? Dobra, nie będę naciskać, nie chcesz to nie mów. - patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami. Ugh dobrze wie, że jak będzie się tak na mnie patrzeć to jej ulegnę.
- Zostaliśmy przyjaciółmi, okej? - blondynka się zdziwiła i przez kilka minut siedziałyśmy w ciszy.
- Pojechali już? - szepnęłam, przerywając ciszę.
- Tak. Teraz już wiem, dlaczego Leo był taki smutny. A zapomniałabym - powiedziała i wyjęła z torebki kopertę. Podała mi ją i wyszła. W środku był list.
Na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Tę piosenkę napisałem dla ciebie za nim byliśmy razem. Pamiętaj, że zawsze będę cię kochał.

I know this girl/Znam Tą dziewczynę
She's got a beautiful smile,/Ma piękny uśmiech

I think she already known/Myślę, że ona już wie

That I loved her for a while/że od jakiegoś czasu ją kocham

If only she knew how happy she made me/ Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo mnie uszczęśliwia

Into to unknown don't be afraid to be/w nieznanym nie bój się być

Who you are will you be my bae/Kim jesteś, będziesz moim kochaniem?

You are my number one flying high like a plane/Jesteś moim numerem jeden, lecisz wysoko jak samolot

Not a care in the world,/nic mnie na świecie nie obchodzi

Just me and my girl/tylko ja i moja dziewczyna

Only taking one step like me to break./robiąc tylko jeden krok to jak mnie złamać.

We are settling down/Osiedliśmy

Always on the move/zawsze w ruchu

And the best part is it's just me and you,/i najlepsza część to po prostu ja i ty

I don't care girl what we do/Nie dbam o to co robimy, dziewczyno

We can travel the wordl as long as I'm with you./możemy podróżować po świecie, tak długo, jak jestem z tobą


That girl is running circles in my mind,/Ta dziewczyna ciągle chodzi mi po głowie

She's amazing/jest niesamowita

That girl I think about her all the time,/Ta dziewczyna, myślę o niej cały czas

But that don't phase me,/ale to nie wprowadza mnie w fazę

That girl makes me feel like she's the one,/ta dziewczyna sprawia, że czuję, że jest tą jedyną

But it's just startinh out,/ale to dopiero początek

That girl,

That girl
She drives me crazy/ona sprawia, że szaleję

But anyway I could talk about you all day,/ale tak czy siak mógłbym mówić o tobie cały dzień

In your own light of the sun light fades,/w Twoim własnym zanika światło słoneczne

She got them eyes that cut me right through,/jej oczy tną mnie na wylot
Couldn't say whether they were brown or blue,/nie mogłem powiedzieć czy są brązowe czy niebieskie

And your hair was beautiful every way it fell/a twoje włosy były piękne w każdy sposób w jaki się układały

What colour it was too stunning to tell/jakiego kolory były, to były zbyt olśniewające, żeby powiedzieć

We walked all night and talked all day/spacerowaliśmy całą noc i rozmawialiśmy cały dzień

She wanna watch the stars then sleep right away/chciała oglądać gwiazdy, potem zasnęła od razu.

All night we laid there till the dawn/Całą noc leżeliśmy tam, aż do świtu

All night we talked till the early morn,/ całą noc rozmawialiśmy, aż do wczesnego ranka

I'd never let her go she would always have my heart/nigdy nie pozwoliłbym jej odejść, ona zawsze miałaby moje serce

Always and forever until death do us part/zawsze i na zawsze dopóki śmierć nas nie rozłączy


That girl is running circles in my mind,/Ta dziewczyna ciągle chodzi mi po głowie


She's amazing/jest niesamowita

That girl I think about her all the time,/Ta dziewczyna, myślę o niej cały czas

But that don't phase me,/ale to nie wprowadza mnie w fazę

That girl makes me feel like she's the one,/ta dziewczyna sprawia, że czuję, że jest tą jedyną

But it's just startinh out,/ale to dopiero początek

That girl,

That girl
She drives me crazy/ona sprawia, że szaleję

She's the one/Ona jest tą jedyną

I think about at night/myślę o tym w nocy

I don't know how/nie wiem jak

Made me see the light/sprawia, że widzę światło

What she doesn't realise/z czego ona nie zdaje sobie sprawy

If he only took the  time/jeśli on tylko wziął czas

If I ever had the chance/jeśli kiedykolwiek miałbym szansę

That I would make her mine/to bym uczynił ją moją.


That girl is running circles in my mind,/Ta dziewczyna ciągle chodzi mi po głowie


She's amazing/jest niesamowita

That girl I think about her all the time,/Ta dziewczyna, myślę o niej cały czas

But that don't phase me,/ale to nie wprowadza mnie w fazę

That girl makes me feel like she's the one,/ta dziewczyna sprawia, że czuję, że jest tą jedyną

But it's just startinh out,/ale to dopiero początek

That girl,

That girl
She drives me crazy/ona sprawia, że szaleję

Wpatrywałam się w słowa piosenki cała zapłakana. On napisał piosenkę, dla mnie.


___________________________
Ojej jak słodko... Leondre buziii xD Mam nadzieję, że Wam się podoba ;) Jeśli myśleliście, że zapomniałam, że on ją napisał i miał ją zaśpiewać, to się myliliście cnie xD Mam, nwm czy dobrą czy złą, wiadomość. Jeszcze... 1 rozdział i epilog! Jejku jak się cieszę, to sb nie wyobrażacie xDDDD Db zaczynam gadać bez sensu.
Buziaki :*
~Natalka~

niedziela, 9 października 2016

#26 "- Na pewno tego chcesz?"

~Sarah~
Rano obudziłam się ze złym humorem. Nadal nie wierzę, że Emily tak postąpiła w stosunku do mojej siostry i mnie. Jak mogła wpakować swoją siostrę do szpitala? Ona zdecydowanie potrzebuje lekarza i to dobrego. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze to, że chłopacy już jutro wyjeżdżają w trasę. Nasza przygoda tak szybko się kończy, nie chcę tego. Najchętniej w ogóle nie wyjeżdżałabym z Port Talbot i zamieszkała z dziadkami, ale niestety nie mogę tak zrobić. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie podniosłam się z krzesła i podeszłam do drzwi, za którymi stał Charlie. Nareszcie nie muszę się martwić, że coś się stanie, jeżeli będę się z nim spotykać. Przywitałam się z nim buziakiem w policzek i wpuściłam go do środka.
- To co cię do mnie sprowadza? - zapytałam, prowadząc go do mojego pokoju na piętrze.
- Muszę z tobą porozmawiać - powiedział dość poważnie. - O nas.
- O nas? - przytaknął. - No to słucham. - usiadłam na łóżku, a blondyn obok.
- Jutro wyjeżdżamy w trasę, jak już wiesz. Wiesz też, że po wakacjach idę na studia, prawda? - przytaknęłam. - Miałem do wyboru dwie uczelnie, jedną w Port Talbot i drugą w Yorku i... - moje serce zabiło kilkakrotnie szybciej. - Wybrałem tą w Yorku. - zapiszczałam i rzuciłam mu się na szyję. Chłopak podniósł mnie i okręcił się kilka razy wokół własnej osi. - Cieszysz się?
- Jeszcze się pytasz? - zaśmiałam się. - Oczywiście, że tak. - spojrzałam w jego oczy i od razu w nich zatonęłam. Wpatrywaliśmy się w siebie nic nie mówiąc. Charlie zniżył się trochę i złączył nasze usta w pocałunku.

- Ja też cię kocham, Charlie - szepnęłam, kiedy się od siebie oderwaliśmy. Chłopak uśmiechnął się szeroko i znów mnie pocałował. Teraz jestem szczęśliwa.
- Zostaniesz moją księżniczką? - zapytał, na co pokiwałam głową z szerokim uśmiechem. Poprawka, teraz jestem szczęśliwa.

~Leondre~
-Hej, kochanie - przywitałem się, wchodząc do sali, w której znajdowała się moja księżniczka. - Czemu płaczesz?
- Wyjeżdżasz - wyjąkała, na co mocno ją przytuliłem. Trwaliśmy w mocnym uścisku w ciszy. - A to oznacza... - spojrzała na mnie zaszklonymi oczami. Doskonale wiedziałem co, to oznacza. Bałem się to powiedzieć, ona też.
- Czyli... - odchrząknąłem. - To koniec? - powiedziałem łamiącym się głosem.
- Na to wygląda. - przymknęła powieki, spod których wypłynęły pojedyncze łzy.
- Rosie, na pewno tego chcesz? - złapałem jej dłoń.
- Nie, ale... nie chcę związku na odległość, to nie przetrwa. Zostańmy przyjaciółmi. Tak będzie lepiej i dla mnie, i dla ciebie. - kiwnąłem głową, będąc lekko rozczarowany jej decyzją.
- Mogę coś zrobić ten ostatni raz? - bez zawahania się zgodziła. Nachyliłem się, wpijając się w jej wargi po raz ostatni. Pocałunek trwał dopóki nie zabrakło nam powietrza. Z niechęcią oderwałem się od niej i oparłem swoje czoło o jej.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham, Leondre.

________________________
Wiem, wiem, krótki. Jeszcze jakieś 2 rozdziały tylko i nowa część? Cieszycie się? Ja bardzo xD Jak widzicie jedna para się w końcu zeszła, druga rozstała. No trudno. 
Buziaki :*
~Natalka~

piątek, 7 października 2016

#25 "- Kocham cię..."

~Leondre~
- Rosalie! - krzyknąłem, gdy dziewczyna upadła na ziemię, a jej koszulka powoli zmieniała kolor na czerwony od krwi.
- Ani się waż do nie podchodzić, bo cię zabiję - syknęła Jess, kiedy chciałem wykonać ruch w stronę dziewczyny. - Jesteś taki głupi, przychodząc tu z jednym policjantem. Na prawdę, Leondre? Zero innego wsparcia?
- Nie wierzę, że to zrobiłaś - odezwał się Charlie, który teraz stał za brunetką.
- Charlie? Ja... ja ci wszystko wytłumaczę - powiedziała, odwracając się do mnie tyłem. I to był jej błąd. Szybko wyrwałem jej pistolet z dłoni, a Charlie w tym czasie złapał ją w tali, by nie mogła wykonać, żadnego ruchu przeciw nam. Greg, czyli policjant, zakuł Emily w kajdanki i zadzwonił po pogotowie i posiłki, po czym zajął się także brunetką. Podbiegła do nas Sarah, była cała roztrzęsiona, płakała i powtarzała, że to wszystko jej wina. Ukucnęła przy ciele swojej siostry i przytulała ją.
- Ona nie może umrzeć! - wykrzyknęła w niebo. - Boże, nie zabieraj mi siostry! - kiedy przyjechała karetka, odciągnęli blondynkę od Rose i natychmiast się nią zajęli. Nie mogłem na to patrzeć, na jej nie ruchome ciało, które powoli się wykrwawiało. Jednak najgorsze jest to, że nie mogłem nic zrobić. Ona mnie nienawidzi, mimo to poświęciła się dla mnie. Ten plan nie był dobrym pomysłem. Gdybym posłuchał Marty i nie wciągał w to policji, jej nic by się nie stało. To wszystko moja wina.

~Rosalie~ kilka godzin później
Z trudem otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą biały sufit. Gdzie ja jestem? Lekko uniosłam głowę, rozejrzałam się po pomieszczeniu i stwierdziłam, że jestem w szpitalu. Ugh, nienawidzę szpitali. Starałam się delikatnie podnieść, aby usiąść, jednak ból w okolicach brzucha uniemożliwił mi to i przypomniał o ostatnich wydarzeniach. Po chwili do sali wszedł lekarz.
- Widzę, że już się obudziłaś. To dobrze. - zapisał coś w swoich papierkach. - Zostaniesz tutaj tydzień...
- Ile?! - przerwałam mu. - Tydzień? - dodałam trochę ciszej.
- Tak, tydzień. Rana po kuli musi się zagoić, więc nie ma opcji, że wyjdzie pani stąd wcześniej. Zawołać kogoś? - zapytał.
- Proszę zawołać moją siostrę, tą blondynkę. - kiwnął głową i opuścił pomieszczenie. Do sali weszła Sarah. Tęskniłam za nią.
- Rose, słoneczko - wyszeptała, podchodząc do mnie. - Jak dobrze, że jesteś. Strasznie się o ciebie martwiłam. - przytuliła mnie, na co cicho syknęłam. - Przepraszam. - odsunęła się.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się słabo. - Co się stało po tym... no?
- Jeżeli chodzi ci o Emily i Jessicę, to są w areszcie i czekają na rozprawę sądową. Nadal nie mogę uwierzyć w to, że Emily to zrobiła. - złapała moją dłoń, kręcąc głową. - Leo się o ciebie bardzo martwił. To wszystko, co powiedział to był plan. On cię kocha. - uśmiechnęłam się lekko.
- Tęskniłam - wyszeptałam, nie hamując łez.
- Wszyscy tęskniliśmy. - posmutniała. - Chłopaki wyjeżdżają pojutrze.
- Żartujesz? - pokręciła głową. - Tak długo mnie nie było? Nie wierzę... Zawołasz go? - przytaknęła. Po chwili na jej miejsce przyszedł mój kochany chłopak.
- Rosalie, ja przepraszam. To wszystko moja wina, gdybym posłuchał Marty, ty byś teraz tutaj nie leżała. - po jego policzkach spływały łzy.
- Shh, kochanie. To nie twoja wina. - złapałam jego dłoń. Spojrzał na mnie tymi załzawionymi czekoladowymi oczami. Płaczący Devries to najgorszy widok na świecie. Potarłam dłonią jego policzek. - Kocham cię. - lekko się uśmiechnął i otarł łzy. Nachylił się i lekko musnął moje wargi, jakby bał się, że pod jego dotykiem się rozpadnę. Tęskniłam za tym, za całym nim. On jest moim narkotykiem. Nie chcę, żeby wyjeżdżał, ja nie chcę wyjeżdżać.

___________________
Rose żyje! Nie mogłabym jej zabić, za bardzo się przywiązałam xD Przepraszam, że ten rozdział jest beznadziejny, nie umiałam opisać całego tego planu i wgl :/ Db nieważne.
Buziaki :*
~Natalka~

niedziela, 2 października 2016

#24 "-Leondre, to me, you don't exist anymore..."

~Leondre~
Dziś dzień, w którym odzyskam moją księżniczkę. Według planu miałem przyjechać sam do opuszczonego domu siedemdziesiąt kilometrów od Port Talbot. Miałem być sam, jednak bez wiedzy Marty zawiadomiłem policję, wtajemniczyłem ich w plan. Z policją przyjadą Charlie i Sarah, gdyż blondynka tak się uprała, że nie mogliśmy jej zatrzymać w domu. Radiowóz jest kilka metrów od umówionego miejsca. Przyszedłem na plac przed domem, wszędzie było pusto. Po chwili jednak usłyszałem szelest.
- No kogo my tu mamy... Leondre we własnej osobie - usłyszałem za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłem blondynkę, na którą wpadłem wczoraj, i Martę, trzymająca pistolet przy głowie Rosalie. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji, patrzyła na mnie z bólem w oczach. Wiedziałem jednak, że jeszcze większy ból sprawi jej to, co powiem potem.

~Rosalie~ godzinę wcześniej
Obudziły mnie głosy dobiegające zza drzwi. Po chwili do pomieszczenia weszła Marta.
- Słuchaj - szepnęła, zerkając w stronę drzwi czy aby na pewno nikt za nią nie przyszedł. - dzisiaj przyjdzie po ciebie Leondre. Pamiętaj, kiedy przyjdę po ciebie, musisz udawać, że się mnie boisz. Nie możesz pokazać, że mnie znasz i ci pomagam, jasne? Przepraszam za to, co teraz powiem. - odchrząknęła. - Słuchaj suko, nie interesuje mnie to, że jesteś głodna. I tak nikt cię nie potrzebuję, więc zamknij się wreszcie i przestań płakać! - krzyknęła, jednak w jej oczach widziałam, że nie chce tego robić.
- Oj, Marta. Nie umiesz grozić. - w drzwiach stanęła Emily, a za nią przyszła jeszcze jakaś brunetka, jak mniemam Jessica. Dziewczyny się zaśmiały i znów zostawiły mnie samą. Marta wychodząc ułożyła usta, mówić nieme "Przepraszam" po czym zamknęła drzwi.

~Sarah~
Z samochodu doskonale widzieliśmy, co dzieje się na placu. Leondre nie wtajemniczył nas w plan, więc bardzo się bałam. Żeby wszystko słyszeć postanowiliśmy bezszelestnie podejść trochę bliżej. Stojąc w krzakach i widzieliśmy, i słyszeliśmy wszystko.
- Emily - zaczął spokojnie Leo. - Po co to wszystko?
- Dla ciebie. W końcu będziemy mogli być razem. - odpowiedziała blondynka. Emily? Ona porwała moją siostrę? Jeżeli to ona, to i ona wpakowała Jeniffer do szpitala.
- Przecież mogliśmy być razem. Jesteś taką piękną, delikatną dziewczyną. Nie pasuje do ciebie broń.
- Nie gadaj głupot. Nigdy nie był byś ze mną. To wszystko jej wina. - blond sucz wskazała na moją siostrę.
- Spójrz, ona za niedługo wyjeżdża. Ona nic dla mnie nie znaczy. Możemy być razem. - zamurowało mnie.
- Co on pieprzy? - szepnęłam.
- To plan. - również szepnął Charlie. - To jest właśnie ten plan.
- Oczywiście, że tak. Tylko wypuść ją, nie będzie nam potrzebna - mówił do dziewczyny, powoli się do niej zbliżając. Emily kiwnęła głową do swojej towarzyszki, na co ta puściła Rose.

~Rosalie~
Kiedy Marta mnie puściła, byłam załamana. Nie mogłam uwierzyć, że on to powiedział. Nic dla niego nie znaczę. Zabolało? Jak cholera. Powoli do niego podeszłam i szepnęłam.
- Nienawidzę cię.
- Nie obchodzi mnie to - powiedział z niewzruszonym wyrazem twarzy, a moje serce z tymi czterema słowami pękło na milion kawałeczków.

 Łzy popłynęły po moich policzkach, więc odbiegłam jak najdalej mogłam. Leondre, ty dla mnie już nie istniejesz... 
- Oj Emily, jesteś taka głupia. - usłyszałam głoś Jessici, więc się zatrzymałam, żeby zobaczyć, co wydarzy się dalej. - Mają plan. On nie będzie z tobą nigdy. Za tobą stoi policjant, idiotko - powiedziała, wyjmując broń. Wszystko działo się bardzo szybko. Marta, gdy tylko usłyszała o policji gdzieś zniknęła. Policjant stojący za Emily, celował w nią, natomiast Jessica celowała swoją w Leo. Jeżeli policjant odda strzał, ona zabije Leo. Podbiegłam do niej, gdy już prawie naciskała spust. Stanęłam przed nią, łapiąc jej rękę, przez co strzeliła prosto w mój brzuch. Jedyne, co dalej pamiętam, to ciemność.

_______________________
Nie wiem jak mam skomentować ten rozdział. Powiem tylko, że to jeszcze nie jest ostatni rozdział. Pojawią się jeszcze dwa może trzy, nie jestem pewna, i epilog, a potem lecimy z drugą częścią! Juhu!
Buziaki :*
~Natalka~