wtorek, 20 grudnia 2016

|02| "- Ja... nie pamiętam nic..."

- Nie może pan tam teraz wejść, pacjentka musi odpoczywać! - obudził mnie podniesiony głos pielęgniarki. Powoli otworzyłam oczy i lekko się przeciągnęłam. W drzwiach zobaczyłam Jamiego i pielęgniarkę, trzymającą go za ramiona.
- Niech wejdzie - powiedziałam w stronę kobiety. Ta zdjęła dłonie za ramion chłopaka, na co on poprawił swoją koszulę.
- Dziękuję - burknął w jej stronę, po czym uśmiechnął się w moją stronę i usiadł na krześle obok. - Kochanie, jak się czujesz?
- Możesz tak do mnie nie mówić? - warknęłam.
- Ale przecież jestem twoim chłopakiem. O co ci chodzi? - złapał moją dłoń, ale szybko ją wyrwałam. - Dlaczego taka jesteś?
- Zrozum, ja nie pamiętam nasze związku... Nie ma sensu ciągnąć czegoś, czego...
- Ale przecież możemy na nowo odbudować tą relację, proszę daj nam, daj mi szansę. Ja cię kocham - powiedział nie odrywając ode mnie swoich niebieskich tęczówek. - Możemy spróbować, poznać się na nowo. Ty też mnie kochałaś.
- No właśnie - przerwałam mu. - kochałam, a nie kocham. Zrozum, to nie ma sensu. Nie chcę cię ranić, ja kocham kogoś innego. Przepraszam - spuściłam wzrok na swoje dłonie i usłyszałam jak nerwowo wciąga powietrze.
- Kim on jest? Jak długo chciałaś to przede mną ukrywać? Jak długo mnie zdradzałaś? - jego podniesiony ton trochę mnie przestraszył.
- Nie, to nie tak. Źle zrozumiałeś, ja...
- Rocky? To Rocky, prawda? To on? - przerwał mi, a jego oczy trochę pociemniały.
- Ja nie znam żadnego Rocky'go - jąkałam się.
- Ta rozmowa nie ma sensu. - wstał i nawet się nie żegnając opuścił pomieszczenie. Do mojej kolekcji pytań dołączam kolejne: Kim jest Rocky?
~*~
- Dzień dobry, jak się czujesz? - do sali wszedł wysoki, szczupły mężczyzna z blond włosami i zielonymi tęczówkami, trzymający w ręku teczkę.
- Trochę zdezorientowana - przyznałam, a mężczyzna lekko się zaśmiał.
- Nic dziwnego skoro spałaś ponad pół roku. Boli cię coś?
- Głowa. Cz ty normalne, że podczas mojej śpiączki miałam taki dziwny sen? - zapytałam, uciskając w dłoniach pościel.
- Tak, to jak najbardziej prawdopodobne. Możesz ruszać nogami? - zapytał, zapisując coś.
- Tak, tak mogę.
- To dobrze, zaraz przyjdzie do ciebie pielęgniarka i da ci lekki przeciwbólowe - oznajmił, po czym skierował się do wyjścia.
- Proszę pana - zatrzymałam go zanim opuścił pomieszczenie.
- Słucham? - obrócił się w moją stronę.
- Ja... nie pamiętam nic, co się stało zanim tu trafiłam - powiedziałam, na co mężczyzna zmarszczył brwi i zamyślił się na chwilę.
- Dziwne - odparł i opuścił moją salę, pozostawiając mnie bez odpowiedzi.
~*~
Kurka, mam tak dużo pytań, a tak mało odpowiedzi. Muszę się czegoś koniecznie dowiedzieć. Tylko od kogo? Mój pobyt w szpitalu w tej chwili jest bardzo uciążliwy. Jeżeli byłabym w domu, może znalazłabym coś. Ja nawet nie wiem, co zrobiłam, że trafiłam do szpitala. Chciałam się zabić, ale dlaczego? To życie zupełnie różni się od tamtego. Owszem tam też miałam problemy, ale przynajmniej byli przy mnie Rose i Charlie.
- Hej - w progu stała Marta, tym samym wyrywając mnie z rozmyślań. - Jak się czujesz?
- Dobrze - uśmiechnęłam się słabo.
- A... jak się trzymasz po spotkaniu z Charliem? - zapytała niepewnie i usiadła na krześle obok mojego łóżka.
- Tak sobie - zaśmiałam się sztucznie, na co prychnęła.
- Nie rozumiem po co kazałaś mi go tu ściągnąć. Przecież wy się nienawidzicie. - uniosła brew.
- Ja nie pamiętam nic, co się wydarzyło zanim tu trafiłam, rozumiesz? Nie wiedziałam, że tak zareaguje, że będzie taki... niemiły, arogancki. - przerwałam, żeby spojrzeń na jej twarz, która wyrażała szok. Przełknęłam ślinę. - Kiedy byłam w śpiączce, miałam sen... Charlie w nim był moim chłopakiem. Stąd te wszystkie pytania o niego.
- Teraz rozumiem - powiedziała po chwili ciszy. - A Rose? Kim była?
- Ona była moją siostrą...
- Przepraszam, że wam przerywam, ale godziny odwiedzin się już skończyły. Niestety musi pani wyjść - przerwała nam pielęgniarka.
- Dobrze - Marta skinęła głową. - Przyjdę jutro, trzymaj się - złapała moją dłoń i lekko ją ścisnęła. Po chwili brunetka opuściła pomieszczenie, a pielęgniarka zapisała coś z maszyn stojących obok, poprawiła kroplówkę i życząc mi dobrej nocy wyszła. Jestem w tym szpitalu świadomie dwa dni, a już mam dość.

_________
No hej,
Jak tam nastrój przed świętami? Macie już zapowiedziane sprawdziany na nowy rok? Bo ja tak eh...
Mam nadzieję, że Wam się podoba, czekam na komentarze,
Dobrej nocy :*
~Natalka~

środa, 14 grudnia 2016

|01| "- Co tutaj się dzieje?!"

- Kochanie! Nareszcie się obudziłaś! - Gdzie ja jestem?! - Pójdę po twoją mamę - powiedział, a ja tylko kiwnęłam głową, będąc nadal w lekkim szoku. Co się stało? Dlaczego on mówi do mnie "kochanie"? Po chwili do sali weszła kobieta, która na pewno nie była moją mamą. Widziałam jej czerwone od płaczu oczy. Tylko... ja nie znam tej kobiety.
- Kim pani jest? - zapytałam słabym głosem, a kobieta pobladła.
- Jestem twoją mamą - szepnęła, głaszcząc mnie po głowie. - Nie pamiętasz? - pokręciłam głową, a po jej policzku spłynęła łza, którą szybko starła, uśmiechając się smutno.
- Co się stało? - obca kobieta, to znaczy mama, ścisnęła moją dłoń.
- Kochanie, chciałaś popełnić samobójstwo - odpowiedziała, a ja zamarłam. Jak to? Przecież my mieliśmy wypadek. Gdzie ja jestem?! Chwila. Co z Rose i chłopakami?
- Gdzie oni są? Wszystko z nimi w porządku? - kobieta spojrzała na mnie niezrozumiale. - Rose, chłopaki. Co z nimi? - zapytałam wstrzymując oddech, a ona zmarszczyła brwi. Czułam, że moje oczy zaczynają się szklić. Patrzyłam na nią zniecierpliwiona, a moje serce z każdą kolejną sekundą przyspieszało swój rytm.
- Kto? - odpowiedziała pytaniem. Wtedy drzwi się otworzyły, a w nich stanęła Marta, dziewczyna, która pomagała odbić nam Rose od Emily i Jess. Kiedy spojrzała na mnie, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Obudziłaś się - ucieszyła się.
- Marta, gdzie jest Rose? - zapytałam szeptem, a moje łzy uwolniły się i zaczęły spływać po policzkach. Ta również zmarszczyła brwi.
- Kto? Sarah, o kim ty mówisz? - nic z tego nie rozumiem. Najpierw jakaś obca kobieta mówi mi, że jest moją mamą, teraz Marta udaje, że nie zna Rose. To jakiś żart? - Nie znam żadnej Rose - powiedziała i patrzyła prosto w moje oczy.
- Pójdę po lekarza - oznajmiła moja mama i wyszła z pomieszczenia.
- Gdzie jest Charlie? - dziewczyna spuściła wzrok i nabrała nerwowo powietrze.
- Charlie? - zmarszczyła brwi. - Że Lenehan? - zapłonęła we mnie iskierka nadziei, pokiwałam energicznie głową, po czym się skrzywiłam, bo trochę zabolało. - Co ty od niego chcesz, przecież wy...
- Powiesz mi gdzie jest mój chłopak?! - podniosłam głos.
- Jamie? Stoi na korytarzu, zawołać go? - zapytała, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Co? Nie. Gdzie jest Charlie? Charlie to mój chłopak! - zdenerwowałam się. Dlaczego oni wmawiają mi jakieś bujdy?
- Co?! - zaśmiała się głośno. - Przecież ty z Charliem się nienawidzicie. - Co tutaj się dzieje?!
- Mogłabyś po niego zadzwonić? - zmarszczyła brwi, ale wyciągnęła telefon z kieszeni i po chwili trzymała telefon przy uchu.
~*~
Leżałam z założonymi rękami na piersi i nie odzywałam się do nikogo. Oddychałam nerwowo, czekając na blondyna. Charlie mi wszystko wytłumaczy, wszystko będzie dobrze. Za chwilę się obudzę w moim łóżku w Yorku i wszystko będzie normalne. Na korytarzu słychać czyjeś kroki, a po chwili głośną wymianę zdań. Nagle drzwi od pomieszczenia się otwierają, a przez nie zostaje wepchnięty Charls. Jednak nie jest uśmiechnięty na mój widok, co mnie trochę zaniepokoiło. Posyłam mu niepewny uśmiech i skanuję jego ciało. Włosy ułożone trochę niechlujnie, lekko opadające na oczy, które wyrażają jedynie obojętność. Czarna koszulka lekko podkreśla jego mięśnie, a jego chude nogi opinają białe rurki z dziurami na kolanach. Na stopach ma zwykłe, białe, lekko przybrudzone vansy. Niepokoi mnie jedynie jego wyraz twarzy i postawa. Obojętność, znudzenie, lekkie zdenerwowanie i pogarda. Gdzie jest mój Charlie, wiecznie uśmiechnięty, wesoły Charlie? Co się z nim stało?
- Hej - szepnęłam.
- Po co mnie tu ściągnęłaś? - zapytał zirytowany i usiadł na krzesło obok mojego szpitalnego łóżka. - Chociaż mi to w sumie na rękę, nie muszę siedzieć na biologi.
- To źle, że chciałam cię zobaczyć? - na moje słowa zmarszczył brwi i prychnął pod nosem.
- Te tabletki serio ci nieźle w głowie namieszały - na jego twarzy zagościł chamski uśmieszek, posłałam mu niezrozumiałe spojrzenie. - Ehh... pół roku miałem spokój, a teraz znowu będę musiał się z tobą męczyć - westchnął.
- C-co? - jąkałam się.
- No pół roku byłaś nieprzytomna. Wszyscy byli tacy smutni, martwili się, tracili już nadzieję, tęsknili za tobą. Mi nawet nie było przykro, cieszyłem się, że będę miał chociaż trochę spokoju. - zrobił teatralną przerwę, a w moich oczach powoli zaczęły zbierać się łzy. - A tu nagle... Bach! Obudziłaś się i wszystkie moje plany legły w gruzach. - auć, usłyszeć coś takiego od osoby, którą się kocha, to boli, bardzo boli.
- Czyli co? To wszystko, co miedzy nami było, po prostu przekreślisz? Przekreślisz nas? - po moim policzku spłynęła łza, którą szybko starłam.
- Jakich nas? Między nami nic nie było i nie będzie! Nie wiem, co ty sobie ubzdurałaś, ale mnie w to nie mieszaj!
- Ale kochanie... - złapałam go za dłoń.
- Jakie "kochanie" - wyrwał dłoń z mojego uścisku i gwałtownie wstał. - Boże, dziewczynko, radzę zmienić dilera, bo to, co ci dał Rocky, miesza ci tylko w głowie. Nara.
- Charlie - powiedziałam łamiącym się głosem, dusząc się łzami, ale on już wyszedł z sali. Moje serce właśnie pękło. Ja go, do cholery kocham, a on udaje jakby między nami nic się nie wydarzyło. Miałam nadzieję, że uzyskam odpowiedzi na moje pytanie, a mam jeszcze więcej pytań.

____________________________
Tak się prezentuje jedyneczka! Jak Wam się podoba cały pomysł, jak i ten rozdział? Piszcie swoje opinie.
Do następnego,
Natalka <3

wtorek, 6 grudnia 2016

II Prolog: Who am I?

Masz wypadek.

Giną Twoi przyjaciele.

Ty nie czujesz nic.

Budzisz się i... jesteś w innym świecie.

Wszystko jest inaczej.

Nie wiesz kim jesteś.

Nie wiesz gdzie jesteś.

Nie wiesz co się stało.

Co zrobisz?
__________________
O mój Boże! Jeszcze niedawno pisałam, że druga część pojawi się 6 grudnia i nawet nie wiem kiedy to minęło. Na razie rozdziały będą pojawiały się co wtorek (nie zawsze) potem zmienię na niedzielę lub sobotę, zobaczymy ;)
Mam nadzieję, że ten jakże krótki prolog Wam się podoba i zaciekawił Was do dalszego czytania <3
Widzimy się za tydzień ;)
|Natalka|

niedziela, 16 października 2016

Epilog: Just a dream + podziękowania

~Sarah~
- Charlie! - krzyknęła Rose.
Spojrzałam na drogę. Prosto na nas jechał samochód, Charlie nie zdążył wykonać żadnego ruchu. Rozpędzone auto uderzyło w nas z ogromną siłą. Każdy z nas wyleciał w inną stronę. wszystko działo się jak w zwolnionym tempie. Ciała moich przyjaciół i siostry uderzyły o ziemię, patrzyłam na ich zakrwawione, nieruchome ciała. Upadłam, ale nic nie poczułam.Nie mogłam ruszyć żadną częścią ciała.
Wszystko wokół mnie zaczęło się kręcić, nastawała na zmianę jasność i ciemność. Po chwili poczułam, że leżę na czymś miękkim, a ktoś trzyma moją dłoń. Powoli otworzyłam oczy. Byłam w szpitalu, obok mojego łóżka siedział... Jamie?
- Kochanie! Nareszcie się obudziłaś. - Gdzie ja jestem?!


____________________

Db db wiem, że nikt nie lubi długich podziękowań, więc będę się streszczać xd

Więc tak:

Na dzień dzisiejszy (16 października 2016 r.) TMYDEA ma prawie 19k i 226 komentarzy.

Zaczęłam pisać: 4 stycznia 2016 r.

Skończyłam dziś.

Dziękuję wszystkim za komentarze i po prostu za czytanie. Mam nadzieję, że podobała Wam się ta historia. Mimo, że to NIE koniec! Druga część pojawi się... *werble* 6 grudnia!
Trochę sobie poczekacie, ale musicie zrozumieć, że chcę dobrze zaplanować tę część i napisać kilka rozdziałów na zapas.
Dobra teraz podziękowania:
Dziękuję Tobie za to, że dotrwałeś do końca tej książki. Za każdy komentarz. Mimo, że nie zawsze (lub wcale) komentowałeś, to dziękuję Ci za obecność.
Dziękuję mojej przyjaciółce za pomoc w wymyślaniu fabuły. Babcie "Barszcz end Mielony", pamiętasz? Hahaha 
Dziękuję chłopcom, mimo, że na pewno tego nie zobaczą. Jak wiecie to jest moje pierwsze opowiadanie i gdyby nie oni, gdybym nie została Bambino, prawdopodobnie nigdy nie zaczęłabym pisać i teraz nie czytalibyście tej historii.
Dziękuję, po prostu.
Kocham Was bardzo :*
Do zobaczenia, w nowej części, z nową fabułą, na tym samym blogu.
Buziaki:*
Po raz ostatni tutaj,
Natalka
Nie wiem czy wiecie, ale możecie znaleźć mnie na Wattpad, gdzie są jeszcze inne moje historie. Serdecznie zapraszam :* Link macie w zakładce "Kontakt i Social Media"
Oczekuję długich komentarzy :D

#28 "- Tęskniłem..."

~dwa miesiące później~
~Rosalie~
- Rose, wstawaj. - ktoś potrząsnął moje ramię, jednak ja nie zamierzałam jeszcze się budzić, więc przekręciłam się a drugi bok. - Rosalie, słoneczko. - Słoneczko? Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że nade mną stoi we własnej osobie Leondre Devries.
- Leo?! - krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. - Co ty tu...? W Yorku? Jak? Ale... Co? Jejku jak się cieszę!
- Spokojnie - zaśmiał się. - Przyjechałam z Charlsem was odwiedzić i zabrać do nowego mieszkania Charliego.
- Na ile zostajesz? - to mnie w tej chwili najbardziej interesowało.
- Tydzień - uśmiechnął się. Z jednej strony to aż tydzień, a z drugiej to tylko tydzień. Ale lepiej tyle, niż nic. - Ubieraj się i wychodzimy.

~Sarah~
Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy otworzyłam drzwi, a za nimi stali chłopcy. Niespodzianka zdecydowanie im się udała. Leo poszedł na górę obudzić moją siostrę, a ja zostałam z blondynem. Niesamowicie się cieszę, że będzie mieszkał w moim mieście i będę mogła go widywać codziennie.
- Tęskniłem - wyznał, przytulając mnie.
- Na pewno nie bardziej niż ja - zaśmiałam się.
- Właśnie, że bardziej - droczył się ze mną.
- Nie.
- Tak.
- N... - nie pozwolił mi dokończyć, pocałował mnie.

- Tak - zaśmiał się i po raz kolejny mnie przytulił. - Kocham cię.
- Ja ciebie też. - usłyszeliśmy z góry pisk Rose, na co się zaśmialiśmy.
~*~
- Jedziemy? - zapytał mój chłopak. Wszyscy przytaknęliśmy, założyliśmy ubrania wierzchnie i buty. W samochodzie siedziałam z przodu obok Charliego, a nasze brunetki z tyłu. Podczas drogi chłopaki opowiadali nam jak było w trasie i po niej, gdy wrócili do Port Talbot. Emily i Jessica trafiły do więzienia i prędko z niego nie wyjdą. Chociaż tyle dobrego.
- Charlie! - krzyknęła Rose.

____________________
Ahh... wiecie co? Wieczorem epilog! Jejku cieszę się jak głupia :P Db nie będę się długo rozpisywać. Chyba każdy wie co się teraz stanie... 
Żegnaj Rose...
Żegnaj Sarah...
Żegnajcie Chłopcy...
Buziaki :*
~Natalia~

środa, 12 października 2016

#27 "Always and forever until death do us part"

~Rosalie~
Dziś dzień wyjazdu chłopaków. Wczoraj się ze mną pożegnali, gdyż dzisiaj nie zdążyliby. Bardzo za nimi tęsknię. Przeżyłam z nimi najlepsze chwile mojego życia. Leo, mój kochany, Leo. Zawdzięczam mu dużo, dzięki niemu na nowo zaufałam chłopakowi. Pokazał mi, że są chwile, dla których warto żyć i mimo to, że znaliśmy się bardzo krótko, zakochałam się w nim. Charlie, on jest zdecydowanie najlepszym przyjacielem na ziemi. Umie pocieszyć, rozśmieszyć, rozumie wszystko. Jest jak starszy brat. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy i nie zapomną o nas.
- Hej, siostrzyczko. - do pomieszczenia weszła Sarah, tryskająca energią.
- Hej - mruknęłam. - Co ty taka szczęśliwa?
- Wczoraj Charlie powiedział mi, że będzie studiował w Yorku, no i zostaliśmy parą! - pisnęła.
- Cieszę się - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem. - Gratuluję.
- Nie martw się. - złapała moja dłoń. - Leo na pewno będzie nas odwiedzał, wasz związek przetrwa. - posłała mi pocieszające spojrzenie, a po moim policzku spłynęła łza. Jedna, a potem kolejna i kolejna. - Ej, misiek, co jest?
- Nic - mruknęłam, ocierając łzy.
- Płaczesz bez powodu, tak? Dobra, nie będę naciskać, nie chcesz to nie mów. - patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami. Ugh dobrze wie, że jak będzie się tak na mnie patrzeć to jej ulegnę.
- Zostaliśmy przyjaciółmi, okej? - blondynka się zdziwiła i przez kilka minut siedziałyśmy w ciszy.
- Pojechali już? - szepnęłam, przerywając ciszę.
- Tak. Teraz już wiem, dlaczego Leo był taki smutny. A zapomniałabym - powiedziała i wyjęła z torebki kopertę. Podała mi ją i wyszła. W środku był list.
Na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Tę piosenkę napisałem dla ciebie za nim byliśmy razem. Pamiętaj, że zawsze będę cię kochał.

I know this girl/Znam Tą dziewczynę
She's got a beautiful smile,/Ma piękny uśmiech

I think she already known/Myślę, że ona już wie

That I loved her for a while/że od jakiegoś czasu ją kocham

If only she knew how happy she made me/ Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo mnie uszczęśliwia

Into to unknown don't be afraid to be/w nieznanym nie bój się być

Who you are will you be my bae/Kim jesteś, będziesz moim kochaniem?

You are my number one flying high like a plane/Jesteś moim numerem jeden, lecisz wysoko jak samolot

Not a care in the world,/nic mnie na świecie nie obchodzi

Just me and my girl/tylko ja i moja dziewczyna

Only taking one step like me to break./robiąc tylko jeden krok to jak mnie złamać.

We are settling down/Osiedliśmy

Always on the move/zawsze w ruchu

And the best part is it's just me and you,/i najlepsza część to po prostu ja i ty

I don't care girl what we do/Nie dbam o to co robimy, dziewczyno

We can travel the wordl as long as I'm with you./możemy podróżować po świecie, tak długo, jak jestem z tobą


That girl is running circles in my mind,/Ta dziewczyna ciągle chodzi mi po głowie

She's amazing/jest niesamowita

That girl I think about her all the time,/Ta dziewczyna, myślę o niej cały czas

But that don't phase me,/ale to nie wprowadza mnie w fazę

That girl makes me feel like she's the one,/ta dziewczyna sprawia, że czuję, że jest tą jedyną

But it's just startinh out,/ale to dopiero początek

That girl,

That girl
She drives me crazy/ona sprawia, że szaleję

But anyway I could talk about you all day,/ale tak czy siak mógłbym mówić o tobie cały dzień

In your own light of the sun light fades,/w Twoim własnym zanika światło słoneczne

She got them eyes that cut me right through,/jej oczy tną mnie na wylot
Couldn't say whether they were brown or blue,/nie mogłem powiedzieć czy są brązowe czy niebieskie

And your hair was beautiful every way it fell/a twoje włosy były piękne w każdy sposób w jaki się układały

What colour it was too stunning to tell/jakiego kolory były, to były zbyt olśniewające, żeby powiedzieć

We walked all night and talked all day/spacerowaliśmy całą noc i rozmawialiśmy cały dzień

She wanna watch the stars then sleep right away/chciała oglądać gwiazdy, potem zasnęła od razu.

All night we laid there till the dawn/Całą noc leżeliśmy tam, aż do świtu

All night we talked till the early morn,/ całą noc rozmawialiśmy, aż do wczesnego ranka

I'd never let her go she would always have my heart/nigdy nie pozwoliłbym jej odejść, ona zawsze miałaby moje serce

Always and forever until death do us part/zawsze i na zawsze dopóki śmierć nas nie rozłączy


That girl is running circles in my mind,/Ta dziewczyna ciągle chodzi mi po głowie


She's amazing/jest niesamowita

That girl I think about her all the time,/Ta dziewczyna, myślę o niej cały czas

But that don't phase me,/ale to nie wprowadza mnie w fazę

That girl makes me feel like she's the one,/ta dziewczyna sprawia, że czuję, że jest tą jedyną

But it's just startinh out,/ale to dopiero początek

That girl,

That girl
She drives me crazy/ona sprawia, że szaleję

She's the one/Ona jest tą jedyną

I think about at night/myślę o tym w nocy

I don't know how/nie wiem jak

Made me see the light/sprawia, że widzę światło

What she doesn't realise/z czego ona nie zdaje sobie sprawy

If he only took the  time/jeśli on tylko wziął czas

If I ever had the chance/jeśli kiedykolwiek miałbym szansę

That I would make her mine/to bym uczynił ją moją.


That girl is running circles in my mind,/Ta dziewczyna ciągle chodzi mi po głowie


She's amazing/jest niesamowita

That girl I think about her all the time,/Ta dziewczyna, myślę o niej cały czas

But that don't phase me,/ale to nie wprowadza mnie w fazę

That girl makes me feel like she's the one,/ta dziewczyna sprawia, że czuję, że jest tą jedyną

But it's just startinh out,/ale to dopiero początek

That girl,

That girl
She drives me crazy/ona sprawia, że szaleję

Wpatrywałam się w słowa piosenki cała zapłakana. On napisał piosenkę, dla mnie.


___________________________
Ojej jak słodko... Leondre buziii xD Mam nadzieję, że Wam się podoba ;) Jeśli myśleliście, że zapomniałam, że on ją napisał i miał ją zaśpiewać, to się myliliście cnie xD Mam, nwm czy dobrą czy złą, wiadomość. Jeszcze... 1 rozdział i epilog! Jejku jak się cieszę, to sb nie wyobrażacie xDDDD Db zaczynam gadać bez sensu.
Buziaki :*
~Natalka~

niedziela, 9 października 2016

#26 "- Na pewno tego chcesz?"

~Sarah~
Rano obudziłam się ze złym humorem. Nadal nie wierzę, że Emily tak postąpiła w stosunku do mojej siostry i mnie. Jak mogła wpakować swoją siostrę do szpitala? Ona zdecydowanie potrzebuje lekarza i to dobrego. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze to, że chłopacy już jutro wyjeżdżają w trasę. Nasza przygoda tak szybko się kończy, nie chcę tego. Najchętniej w ogóle nie wyjeżdżałabym z Port Talbot i zamieszkała z dziadkami, ale niestety nie mogę tak zrobić. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie podniosłam się z krzesła i podeszłam do drzwi, za którymi stał Charlie. Nareszcie nie muszę się martwić, że coś się stanie, jeżeli będę się z nim spotykać. Przywitałam się z nim buziakiem w policzek i wpuściłam go do środka.
- To co cię do mnie sprowadza? - zapytałam, prowadząc go do mojego pokoju na piętrze.
- Muszę z tobą porozmawiać - powiedział dość poważnie. - O nas.
- O nas? - przytaknął. - No to słucham. - usiadłam na łóżku, a blondyn obok.
- Jutro wyjeżdżamy w trasę, jak już wiesz. Wiesz też, że po wakacjach idę na studia, prawda? - przytaknęłam. - Miałem do wyboru dwie uczelnie, jedną w Port Talbot i drugą w Yorku i... - moje serce zabiło kilkakrotnie szybciej. - Wybrałem tą w Yorku. - zapiszczałam i rzuciłam mu się na szyję. Chłopak podniósł mnie i okręcił się kilka razy wokół własnej osi. - Cieszysz się?
- Jeszcze się pytasz? - zaśmiałam się. - Oczywiście, że tak. - spojrzałam w jego oczy i od razu w nich zatonęłam. Wpatrywaliśmy się w siebie nic nie mówiąc. Charlie zniżył się trochę i złączył nasze usta w pocałunku.

- Ja też cię kocham, Charlie - szepnęłam, kiedy się od siebie oderwaliśmy. Chłopak uśmiechnął się szeroko i znów mnie pocałował. Teraz jestem szczęśliwa.
- Zostaniesz moją księżniczką? - zapytał, na co pokiwałam głową z szerokim uśmiechem. Poprawka, teraz jestem szczęśliwa.

~Leondre~
-Hej, kochanie - przywitałem się, wchodząc do sali, w której znajdowała się moja księżniczka. - Czemu płaczesz?
- Wyjeżdżasz - wyjąkała, na co mocno ją przytuliłem. Trwaliśmy w mocnym uścisku w ciszy. - A to oznacza... - spojrzała na mnie zaszklonymi oczami. Doskonale wiedziałem co, to oznacza. Bałem się to powiedzieć, ona też.
- Czyli... - odchrząknąłem. - To koniec? - powiedziałem łamiącym się głosem.
- Na to wygląda. - przymknęła powieki, spod których wypłynęły pojedyncze łzy.
- Rosie, na pewno tego chcesz? - złapałem jej dłoń.
- Nie, ale... nie chcę związku na odległość, to nie przetrwa. Zostańmy przyjaciółmi. Tak będzie lepiej i dla mnie, i dla ciebie. - kiwnąłem głową, będąc lekko rozczarowany jej decyzją.
- Mogę coś zrobić ten ostatni raz? - bez zawahania się zgodziła. Nachyliłem się, wpijając się w jej wargi po raz ostatni. Pocałunek trwał dopóki nie zabrakło nam powietrza. Z niechęcią oderwałem się od niej i oparłem swoje czoło o jej.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham, Leondre.

________________________
Wiem, wiem, krótki. Jeszcze jakieś 2 rozdziały tylko i nowa część? Cieszycie się? Ja bardzo xD Jak widzicie jedna para się w końcu zeszła, druga rozstała. No trudno. 
Buziaki :*
~Natalka~