wtorek, 19 kwietnia 2016

#14 "- Mmm, jesteś słodka."

10 KOMENATRZY = NEXT 


Z wielkim uśmiechem na ustach, weszła do domu, gdzie zobaczyłam... leżących na ziemi Rosalie i Leo. To znaczy... Leo leżał na ziemi, a Rose siedziała na nim w ręce trzymając Nutellę i smarując chłopaka po twarzy.
- Hej - powiedziałam, ledwo powstrzymując śmiech. - Emm, co robicie?
- Bawimy się. - zaśmiała się brunetka, wstając.
- Okeej - powiedziałam przeciągając litery i poszłam w stronę kuchni.

~Rosalie~
Brunet wstał z podłogi i posmarował mi policzek Nutellą.
- Ej! - pisnęłam, a chłopak zlizał czekoladę.
- Mmm, jesteś słodka. - wyszczerzył się.
- A ty głupi. - uderzyła go lekko w ramię. - Idź się umyć.
- Tak, szef. - zasalutował i poszedł do łazienki.
- Rosalie Mackezie Johnson i Leondre Antonio Devries do mnie! - Sarah krzyknęła z kuchni.
- Słucham? 
- Mogę wiedzieć co tu się stało? - pokazała ręką na kuchnię, która wyglądała jakby przeszedł po niej huragan.
- Robiliśmy naleśniki - wytłumaczył brunet, który przed chwilą wszedł do kuchni.
- Aha. A mogę wiedzieć, gdzie one są?
- Em... no... w koszu. Troszku się spaliły - powiedziałam.
- Dobra, nie wnikam co tu się dalej działo, ale macie to posprzątać. 
- Tak, szef - powiedzieliśmy równocześnie.
Dałam brunetowi worek na śmieci, a sama poszłam po mopa. Sprzątanie po naszej próbie gotowania i bitwie na jedzenie zajęło nam jakieś półtorej godziny. Po tym czasie. Leo musiał już wracać. Pożegnał mnie buziakiem w policzek i przytulasem, i wyszedł. 
- Rose! - zawołała mnie Sarah.
- Hmm? - weszła do jej pokoju.
- Zróbmy sobie babski wieczór. - zgodziłam się i poszłam do kuchni po jakieś przekąski, a Sarah wybierała film.
Obejrzałyśmy film pt. "Ósmoklasiści nie płaczą", oczywiście byłyśmy całe zapłakane (tak btw to bardzo polecam ten film ;D kto oglądał pisze w kom: "R.I.P. Ackie" nwm czy dobrze napisałam imię :( - od aut.). Teraz włączyłyśmy jakąś playlistę i rozmawiałyśmy.
- To opowiadaj jak było u Leo. - zachęciła blondynka.
- Emm, nie wiem od czego zacząć...
- Najlepiej od początku. - zaśmiała się.
- Okej, no to on tu przyszedł, a ja próbowałam się jakoś wymigać, żeby nie iść, ale mi się nie udało...

~Sarah~
- ...no i rano on chciał mnie pocałować... - przerwałam jej moim piskiem szczęścia, a dziewczyna spojrzała na mnie groźnie.
- Sorki, już ci nie przerywam. - uśmiechnęłam się.
- Ale ja poprosiłam go, żeby mi obiecał, że będziemy tylko przyjaciółmi, no i on się zgodził.
- Szkoda... pasujecie do siebie... - dostałam poduszką w twarz. - O nie, kochana. Rozpoczęłaś wojnę! - również uderzyłam ją poduszką.
- Okej, okej, okej. Wygrałaś. - przerwała Rose. - Teraz ty opowiadaj co z Charliem.
- Emm, no nic specjalnego. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Przecież ma dziewczynę.
- No i co? - spojrzała na mnie unosząc brew. - Dobra, nie smutajmy. Uczeszesz mi warkocza? - spytała robiąc minę kota z Shreka, na co zakrztusiłam się Colą, którą właśnie piłam.
- Okej.
Uczesałam jej warkocza, który nawet całkiem ładnie wyszedł.



- Ej, która jest godzina? - zapytałam.
- 11.30 pm. Obejrzyjmy coś jeszcze.
- Dobra, to może "Córka Prezydenta"? (również bardzo polecam ;D - od aut.)
- Spoczko.
Po filmie od razu usnęłyśmy.

~Leondre~ 9:00 am
Rano obudziłem się w spaniałym nastroju. Dziś z Charlsem nagrywamy nowy cover. Nie mogę się już doczekać. Z szafy wyjąłem ubrania i poszedłem się ogarnąć do łazienki. 


Wyszykowany poszedłem do kuchni, gdzie były moja mama i siostra.
- Dzień dobry - przywitałem je z uśmiechem.
- Cześć, synku. Na stole masz kanapki. - moja rodzicielka również się uśmiechnęła.
- Dziękuję - powiedziałem, siadając do stołu.
- Widzę, że ktoś tu ma dobry humorek. - zaczepiła mnie Tilly. - Czyżby to przez twoją dziewczynę?
- To nie jest moja dziewczyna. Jeszcze - ostatnie słowo powiedziałem trochę ciszej. - A skąd ty to wiesz? Mamo?
- Jedz, synku, jedz, bo się spóźnisz. - puściła mi oczko.
- Ehh, mieszkam w domu z plotkarami - westchnąłem cicho i wziąłem się za jedzenie.
- Słyszałam to - powiedziały równocześnie i wybuchnęły śmiechem.

~Charlie~
Obudziłem się pełen energii. Nie mogę się doczekać, kiedy nowy cover będzie już gotowy. Dzisiaj go nagrywamy, wszystko musi być idealnie. Wybrałem ubrania i poszedłem do łazienki, gdzie wziąłem szybki prysznic i ubrałem się.





W kuchni zjadłem śniadanie, a następnie obejrzałem kilka kreskówek z Brooke. Zerknąłem na telefon, na którym miałem dwie nieodebrane wiadomości - od Jess i Leo. Otworzyłem najpierw tę od bruneta.

Od Leo x:
Przyjedziemy po ciebie za 15 minut ;D

Szybko odpisałem.

Do Leo x:
Okay ;) czekam

Następnie otworzyłem sms od Jess

Od Jess x:
Hej, kochanie. Mam dzisiaj sesję i mój fotograf chciał, żebyś na nią przyszedł, żebyśmy mieli taką wspólną sesję ;D Przyjdź do mojego studia o 3 pm. Kocham cię <3

Do Jess x:
Jeżeli się wyrobię, to przyjdę. Nagrywamy dzisiaj nowy cover :D

Usłyszałem dźwięk klaksonu, co oznacza, że Leo już jest. Założyłem buty i po chwili wsiadałem do samochodu. Podróż do studia minęła nam w przyjemnej atmosferze.


~Sarah~
Obudziły mnie promienie Słońca, wpadające przez okno. Przetarłam oczy i spojrzałam na jeszcze słodko śpiącą Rose. Postanowiłam, że nie będę jej budzić i po cichu poszłam do mojego pokoju. Spojrzałam w lustro i się wystraszyłam samej siebie. Miałam rozmazany makijaż, potargane włosy i ogólnie wyglądałam co najmniej okropnie. Wybrałam outfit i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, wysuszyłam i uczesałam włosy oraz zrobiłam delikatny makijaż.

  

Gotowa poszłam do kuchni, gdzie zjadłam śniadanie, rozmawiając z babcią.
- Jakie plany na dziś? - zapytała.
- Jeszcze nie wiem. Może razem z Rosie pójdziemy na zakupy i zrobimy sobie babski dzień. 
- Świetny pomysł. Wczoraj nie miałam okazji ci powiedzieć, ale masz bardzo sympatycznego chłopaka. - puściła mi oczko, a ja prawie udławiłam się kawą.
- Babciu, Charlie, to nie jest mój chłopak. To tylko przyjaciel.
- No skoro tak mówisz... Co zrobić na obiad?
- My z Rose raczej zjemy na mieście, ale może być zapiekanka z kurczakiem. 

~Rosalie~
Słuchajcie, nie uwierzycie co Wam właśnie powiem! Wstałam sama, z własnej nie przymuszonej woli... taa i po co ta ironia. Obudził mnie mój kochany, jedyny, niepowtarzalny, mega przystojny... yyy to znaczy głupi przyjaciel - Leo. Głupek dzwoni do mnie o godzinie 10, no jak tak można mnie budzić.
- Jak śmiałeś! Nigdy ci tego nie wybaczę!
- Yyy... Rose, o co ci chodzi? - zapytał zmieszany.
- Już nie pamiętasz?
- Ymm... nie wiem o co ci chodzi, ale cokolwiek zrobiłem, powiedziałem, to przepraszam cię.
- Jeju, jaki ty głupi jesteś. Serio uwierzyłeś w to? Nic się nie stało, po prostu mnie obudziłeś. W ogóle co to za hałasy? Gdzie ty jesteś?
- Jestem w studiu, nagrywamy nowy cover. Zarapować ci kawałek?
- Dajesz. - uśmiechnęłam się pod nosem.
- It was a big big world,
But we thought we were bigger,
Pushing each other to the limits,
We were learning quicker,
By eleven smoking herb,
And drinking burning liquor,
Never rich so we were maze,
To make that steady figure.*
- No ładnie, ładnie. Dlaczego mi nie powiedziałeś, że jedziecie nagrywać? Pojechałabym z wami.
- Ojeju, przepraszam. Następnym razem cię wezmę.
- Okej, wybaczam. A teraz narka, muszę się ogarnąć.
- No to pa i miłego dnia. - cmoknął do słuchawki.
- Nawzajem, pa. - rozłączyłam się..
Podeszłam do szafy z zamiarem wybrania ubrań, ale usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę!
- Hej, a co ty jeszcze w piżamie? - do pomieszczenia weszła Sarah.
- Dopiero wstałam. Spałabym dłużej, ale Leo zadzwonił.
- Okej, szykuj się. Pójdziemy na jakieś zakupy. Zrobimy sobie babski dzień, wiesz fryzjer i te sprawy.
- Spoczko, daj mi 30 minut, ogarnę się i możemy mykać.
Blondynka wyszła, a ja zgarnęłam jakieś ubrania i pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam i uczesałam włosy oraz się pomalowałam.


Poszłam do kuchni, zgarnęłam jabłko i powiedziałam siostrze, że możemy iść. Po kilkunastominutowym spacerku doszłyśmy do galerii handlowej. Na samym początku postanowiłyśmy trochę zaszaleć i poszłyśmy do fryzjera, gdzie zmywalną farbą zrobiłyśmy sobie kolorowe końcówki. A co? Jak szaleć, to szaleć!

Rose: 
Sarah:

Sophie i Ally (fryzjerki) pokręciły nam włosy, ponieważ wygląda to ciekawiej. Następnie poszłyśmy do kosmetyczki zrobić sobie paznokcie.

Rose:

Sarah:


Na koniec poszłyśmy na "małe" zakupy. Po dwóch godzinach biegania po sklepach, postanowiłyśmy pójść do Starbucks'a. Zamówiłyśmy po kawie na wynos i powoli kierowałyśmy się w stronę wyjścia z galerii. Zagadałam się z Sarą i nagle ktoś na mnie wpadł, dzięki czemu moja kawa wylądowała na mojej koszulce.
- Jak chodzisz?! - krzyknęłam, a gdy spojrzałam na winnego całej sytuacji, zatonęłam w jego pięknych niebieskich tęczówkach.


_________________________________________

Huhu, ciekawe kto to może być? Ja wiem xD Powiem Wam, że ten rozdział pisałam tydzień, nie miałam w ogóle na niego pomysłu. Ale myślę, że wyszedł jako tako. Piszcie swoje opinie w komentarzach, chętnie poczytam. Uprzedzając pytania, next w niedzielę. Długość może być? Kto przeczytał notkę w komentarzu pisze: "kura" idk czemu ;D
Żegnam Was moje kraby :*
Do niedzieli!
Ily :* xoxo

~Natalka~

10 KOMENTARZY = NEXT SZYBCIEJ + MEGA MOTYWACJA 

niedziela, 3 kwietnia 2016

#13 I'm too young to fall in love

!PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! - WAŻNE INFO!

~Leo~
Obudziłem się z wtuloną we mnie brunetką. Ahh... mógłbym budzić się tak codziennie... Nie, Leondre. Stop! Poczułem, że dziewczyna zaczyna się budzić.
- Dzień dobry, księżniczko. - uderzyła mnie poduszką w twarz. - A to za co?
- Za księżniczkę. - uśmiechnęła się, a ja zacząłem ją łaskotać. Skończyło się to tak, że leżałem na niej i patrzyliśmy sobie w oczy. Spojrzałem na jej usta i już miałem...
- Leo?
- Hmm? - spojrzałem w jej piękne, zielone oczy.
- Ehh... nienawidzę obietnic, ale obiecaj mi, że będziemy tylko przyjaciółmi.
- Dlaczego? - podniosłem się lekko na łokciu.
- Nie jestem gotowa na związek. Obiecujesz?
- Obiecuję. - pocałowałem ją w policzek. - Czyli... my jesteśmy przyjaciółmi?
- Na to wygląda. - uśmiechnęła się. - Która godzina?
Sięgnąłem po telefon leżący na podłodze obok łóżka.
- Dziesiąta. Wypadało by wstać, nie?
- Nie. - zamknęła oczy i jeszcze bardziej się we mnie wtuliła. - Mi tam wygodnie.
- Chodź. Bo zacznę cię łaskotać.
- Dobra, dobra. Już wstaję.
Rosalie wstała, wzięła swoje ubrania z wczoraj i pomaszerowała do łazienki. Ja natomiast wziąłem jakieś ubrania i poszedłem do drugiej łazienki. Gdy się ubrałem, poszedłem do kuchni i postanowiłem zrobić nam na śniadanie jajecznicę. W zasadzie nie miałem innego wyboru, bo nic innego nie umiałem ugotować. Po kilku minutach do kuchni weszła brunetka.
- Ładnie pachnie - powiedziała, przytulając się do moich pleców.
- Co ty mnie tak cały czas przytulasz? Jeszcze wczoraj nie chciałaś mnie dotknąć, a dzisiaj co? - zaśmiałem.
- Jak tak bardzo ci to przeszkadza, to nie będę cię już dotykać, gwiazdeczko. - również się zaśmiała.
- Tego nie powiedziałem. Skąd ta nagła zmiana?
- Przecież jesteśmy przyjaciółmi, a co ja poradzę, że lubię się przytulać? - wzruszyłem ramionami.
- Usiądź. - wskazałem na krzesło i nałożyłem na talerz porcję jajecznicy.
Rose ochoczo zabrała się za konsumowanie. Usiadłem na przeciwko niej i również zacząłem jeść. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Kto by pomyślał, że ta dziewczyna będzie moją przyjaciółką, jeżeli jeszcze niedawno mnie "nienawidziła"? No cóż, ta noc nas do siebie zbliżyła. (Jeju, jak to brzmi xD) Żałuję tylko, że obiecałem jej, że będziemy tylko przyjaciółmi...

~Sarah~
Obudziłam... chwila. Kiedy ja usnęłam? Dobra, nie ważne. Obudziłam się po ósmej. Miałam jeszcze trochę czasu, zanim przyjdzie Charlie. Podeszłam do szafy, wybrałam ubrania i pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i je wyprostowałam. Ubrałam się w przygotowane wcześniej ubrania oraz zrobiłam delikatny makijaż.

Gotowa poszłam do kuchni, przywitałam się z rodziną, co dziwne nie było z nimi Rose. Hmm... pewnie jeszcze śpi. Zjadłam tosty, wypiłam kawę, rozmawiając o wszystkim i o niczym z domownikami. Zerknęłam na zegarek - 9.20 - mam jeszcze trochę czasu. Postanowiłam pogadać z siostrą. Lecz gdy weszłam do jej pokoju, nie było jej tam. Pewnie wyszła rano pobiegać - pomyślałam. Kilkanaście minut później, siedząc na kanapie, usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko poszłam otworzyć je. Ujrzałam za nimi, nikogo innego, niż Charliego. Wyglądał świetnie - jak zawsze.

~Charlie~
Obudziłem się rano pełen życia. Nie mogłem się doczekać spotkania z Sarą. Zegar wybił 8.30, więc szybko zacząłem się szykować. Wiecie - prysznic, ubranie się, układanie włosów, śniadanie, umycie zębów - to wszystko zajęło mi godzinę. Kilkanaście minut później wyszedłem z domu.

Po niedługim czasie, już dzwoniłem do drzwi posiadłości Larson'ów (nazwisko dziadków dziewczyn). Blondynka przywitała się ze mną buziakiem w policzek i zaprosiła do środka.


~Rosalie~
Po śniadaniu, postanowiliśmy, że przeniesiemy się do mnie. Leo bardzo chce poznać moją rodzinę, ja nie mam nic przeciwko.
- Jedziemy czy idziemy?
- Idziemy. - zadecydowałam.
- Okay. - chłopak złapał mnie za rękę, na co się uśmiechnęłam.
Droga minęła nam na śmianiu się i wygłupianiu.
- Jestem ciekawa reakcji Sary, jak cię zobaczy. - zaśmiałam się, otwierając drzwi. - Jestem! - krzyknęłam w głąb domu.
Do przedpokoju weszła mama.
- Cześć Rose i...
- Leondre - brunet podał jej rękę.
- Leondre? Ten Leo? - przyszła Sarah. - O Boże. Zawał.
Wszyscy się zaśmialiśmy, a chłopak ją przytulił.
- No muszę cię już puścić, bo Rose będzie zazdrosna... - Leo powiedział cicho, ale nie na tyle cicho, żebym tego nie usłyszała.
- Nie jestem zazdrosna! - uderzyłam go lekko w ramię.
- Jeju, jaka ona jest zmienna. Raz mnie przytula, raz mnie bije. Ja już nie wiem. Patologia (xD) - znów wszyscy się zaśmiali.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne - powiedziałam, wchodząc po schodach.
- Ej, no nie obrażaj się, żartowałem. - krzyknął za mną brunet.
- Idę się przebrać, deklu.
- Aaa, pomóc ci? - zapytał, ruszając znacząco brwiami.
- Nie, poradzę sobie - krzyknęłam, zamykając drzwi od mojego pokoju.
Podeszłam do szafy, wybrałam ubrania i poszłam z nimi do łazienki. Przebrałam się i zrobiłam lekki makijaż.

Zchodząc po schodach, słyszałam śmiechy dochodzące z kuchni. Widzę, że się polubili.
- A co tu tak wesoło? O... hej...
- Charlie.
- No właśnie, Charlie. Hej Charlie.

***
- Dobra, dzieciaki. My jedziemy na zakupy, a wy proszę nie spalcie domu, okay? - powiedział tata
- Tak jest. - zasalutowaliśmy.

~Sarah~
Usiedliśmy na kanapie - Charlie obok mnie, a Leo na fotelu. Rosie szła z zamiarem usadzenia się (?) obok nas, ale Leo pociągnął ją za rękę i dziewczyna wylądowała na jego kolanach, na co chłopak oplótł rękami jej talię.
- Czy wy...
- Nie.
- Tak. - Leo wszedł w słowo brunetce, na co dziewczyna, jak i my, posłaliśmy mu zdziwione spojrzenie. - Tak, jesteśmy przyjaciółmi. A o co ty chciałaś zapytać?
- A już nie ważne. - zaśmialiśmy się. - I tak was shippuje.
- Ja też - powiedział Charlie.
Po kilkunastu minutach, razem z blondynem wyszliśmy na spacer, a nasze brunetki postanowiły obejrzeć film. Szliśmy już dobrą godzinę, a tematów do rozmowy nam nie brakowało. Rozmawialiśmy o wszystkim, zaczynając od ulubionego koloru, kończąc na mieście, w którym chcielibyśmy kiedyś mieszkać. Czułam się bardzo dobrze w jego towarzystwie, niestety wszystko się kiedyś kończy. Charlie odprowadził mnie do domu.
- No to do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - pocałowałam go w policzek.
- Wkrótce zadzwonię - powiedział, odchodząc.
Z wielkim uśmiechem na ustach, weszła do domu, gdzie zobaczyłam...


__________________________________________________________________________
BOŻE, JAKIE TO JEST BEZNADZIEJNE!!!!!!!!
Przepraszam, zepsułam ten rozdział. Miałam zrobić maraton. Kurczaki, brak czasu. Wczoraj miałam urodziny, dzisiaj musiałam się uczyć i jakoś tak wyszło. Jeszcze raz przepraszam za ten beznadziejny rozdział, początek napisałam w piątek, więc jest taki nawet, nawet, resztę pisałam dzisiaj. A dzisiaj mam jakiś taki dziwny dzień, chodzę jakaś przybita, sama nie wiem co mi jest. No ale dobra. Przepraszam też za długość, ale nie mam już siły napisać nic dłuższego. Przepraszam :(
Kto przeczytał notkę niech napisze w komentarzu "HAKUNAMATATA" idk czemu akurat to, ale db. Chcę sprawdzić, ile osób czyta notki pod rozdziałami.
Złota rada/zasada: ZAWSZE CZYTAJ NOTKI POD ROZDZIAŁAMI, BO WŁAŚNIE TAM SĄ NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE, NP. KIEDY BĘDZIE KOLEJNY ROZDZIAŁ, A POTEM JAK CZYTAM KOMENTARZE: "KIEDY NEXT?", TO MNIE KREW ZALEWA, BO WŁAŚNIE W NOTCE NAPISAŁAM, KIEDY BĘDZIE. TAKŻE PROSZĘ WAS, ŻEBYŚCIE CZYTALI TE NOTKI. Dziękuję za uwagę.
Ily moje krewetki (idk czemu ;D) :*
~Natalka~

P.S.
Dzisiaj już Was szantażuje xD

15 KOMENTARZY (wiem, że potraficie, tyle wbić) = NEXT