-To do zobaczenia. - mruknął mi do ucha I po chwili go nie było. Ugh, to będzie długi dzień...
~Rosalie~
Po tym jak brunet wyszedł, położyłam się na łóżku i długo myślałam. Po mojej głowie krążyły różne pytania. Czy dobrze robię, że pozwalam mu się do mnie zbliżyć? A jeżeli znowu będę cierpieć? Czy nie powinnam dać mu do zrozumienia, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego? A no tak. Przecież i tak dużo razy już mu mówiłam, że go nienawidzę. Nie dał za wygraną... Ale czy ta "nienawiść" jest prawdziwa czy jest tylko maską, stworzoną po to, by znów nie być skrzywdzoną? Czasem sama siebie nie rozumiem... A co mają powiedzieć inni? Nie wiem. Nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań. A ich jest coraz więcej. Czy dobrze robię spędzając z nim cały dzisiejszy dzień? Czy powinnam mu zaufać? Nie mam już siły o tym myśleć...
Postanowiłam wstać i zacząć się ogarniać. Podeszłam do szafy i wybrałam luźny, szary sweterek i białe rurki z dziurami na kolanach. Włosy związałam w luźnego koka i delikatnie się pomalowałam. Nie mogę się stroić, bo jeszcze sobie biedaczek coś pomyśli. A może jednak z nim nigdzie nie pójdę? Wymigam się, że muszę w czymś pomóc babci albo coś takiego. Nie chcę być znowu skrzywdzona. Tak, to najlepsze wyjście...
~Sarah~
Ahh... cały czas mam w głowie pamiętny wieczór. Kiedy razem z Charlsem czekaliśmy pod domem na Leo, poprosił mnie o numer telefonu. Oczywiście bez wahania mu go podałam. Nie oczekuję, że napisze dzisiaj czy jutro, czy w ogóle napisze, ale jaram się jak małe dziecko, że sam Charlie, Charlie Lenehan poprosił mnie o mój numer telefonu!
Rano obudziłam się dość późno, gdyż kiedy otworzyłam oczy na zegarku wybiła dziewiąta trzydzieści. Jak na mnie to spałam strasznie długo. Jeszcze chwilę poleżałam i przeglądałam social media. Po pół godzinie leniuchowania, wstałam i ze zwykłą białą, zwiewną koszulką z napisem "#YOLO" i bordowymi rurkami ruszyłam do łazienki. Przebrałam się, uczesałam włosy w kucyka i zrobiłam delikatny makijaż. Gotowa poszłam do kuchni, gdzie byli wszyscy oprócz Rose. Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam do stołu, na którym było mnóstwo jedzenia. Jak ja kocham moją babcię! Postanowiłam zjeść kanapki z pomidorem i serem Mozarella oraz wypić kawę.
- Kochanie, mogłabyś pójść po Rosie? Coś długo nie chodzi a już po jedenastej? - poprosiła mnie babcia.
Poszłam do pokoju mojej siostry. Zapukałam do drzwi, ale nikt nie odpowiadał. Pewnie jeszcze śpi. - pomyślałam. Kiedy chciałam otworzyć drzwi, okazało się, że są zamknięte. Zaniepokoiło mnie to. Co jeżeli ona znowu... Nie! Na pewno nie! Desparacko szarpałam za klamkę, ale to nic nie dało. Obawiałam się najgorszego, kiedy nagle usłyszałam dźwięk przekręcającego się klucza w drzwiach. Po chwili przede mną stała Rose.
- Co się stało? Byłam w łazience i miałam włączoną muzykę. Nic nie słyszałam.
- Boże, ja już obawiałam się najgorszego. Myślałam, że ty znowu to robisz... - przygryzłam nerwowo wargę.
- Co? Nie! Wiesz co? Ty to lepiej nie myśl! - zaśmiała się, a ja razem z nią.
- Chodź, bo śniadanie na stole czeka. - pociągnęłam ją za rękę.
Zeszłyśmy do kuchni. Dopiłam moją kawę i postanowiłam wyjść na miasto z dziewczynami, więc napisałam sms-a do Emily.
Do Emily x:
Hej Miśka! Macie ochotę wyjść do kina? xxx
Po kilku minutach otrzymałam odpowiedź.
Od Emily x:
Hej! Pewnie :* o której? xxx
Do Emily x:
O 1 pm po was przyjdę, ok? xxx
Od Emily x:
Okey. Czekamy <3 xxx
Włożyłam komórkę do tylnej kieszeni spodni. Zobaczyłam, że Rose odchodzi od stołu i idzie na górę. O nie, kochana. Nie ominie cię rozmowa! Weszłam za nią do pokoju.
- Dobra, słuchaj. Wczoraj ci odpuściłam rozmowę. Teraz proszę powiedz mi, jak to się stało, że moi idole prawie cię zabili? - próbowałam być poważna, ale coś mi nie wyszło.
- Ehh... no dobra. Usiądź, bo to trochę potrwa. - wskazała za łóżko.
Posłusznie usiadłam i słuchałam.
-... no i po prostu go tak zostawiłam w samochodzie z zawiedzioną miną. - skończyła monolog.
- Tak po prostu? No wiesz ty co... - zachichotałam.
- Sorki, ale ja za nim nie przepadam. A jak ten twój Romeo czytaj Charlie?
Odpowiedziałam jej cały pamiętny wieczór ze szczegółami. Słuchała, a przynajmniej udawała, ze słucha. Widziałam, że coś ja gryzie.
- Co jest? Jesteś jakaś nieobecna. - zapytałam z troską.
- No bo...
- O cholera! - krzyknęłam, kiedy spojrzałam na zegarek, który wybijał 15 po pierwszej. - Przepraszam, ale później skończymy tę rozmowę. Jestem już spóźniona piętnaście minut!
- Jasne nie ma sprawy. Leć. - uśmiechnęła się słabo.
Pocałowałam ja w policzek i szybko wybiegłam z domu. Na szczęście dziewczyny mieszkają obok. Zadzwoniłam do drzwi, które otworzyła mi już zniecierpliwiona Jennifer. Przeprosiłam za spóźnienie i po chwili w trójkę szłyśmy w kierunku kina.
~Rosalie~
- Jasne nie ma sprawy. Leć. - uśmiechnęłam się słabo.
Pocałowała mnie w policzek i wybiegła.
- Idź. Wcale nie potrzebuję twojej rady. Wcale. Nic się nie dzieje. - mruknęłam pod nosem i położyłam się na łóżku. Dalej myślałam nad za I przeciw temu czy iść na to "spotkanie" z Leondre. Najlepszym wyjściem będzie to, że po prostu na nie nie pójdę. Ja nie będę cierpieć, a on nie będzie sobie robił zbędnej nadziei.
- Rosie! - usłyszałam krzyk babci.
- Słucham? - przyszłam do kuchni.
- Pomożesz mi w pieczeniu ciasteczek?
- Jasne, tylko się przebiorę. - pobiegłam do mojego pokoju. Tyle co otworzyłam szafę, usłyszałam krzyk babci.
- Rosie, ktoś do ciebie!
O nie! To pewnie Leo. Muszę go jakoś spławić. Zeszłam do przedpokoju, gdzie stał brunet razem z moją babcią. Był ubrany w czarny Tank top, czarne rurki z dziurami na kolanach, przewiązaną w pasie czerwoną koszulę w kratę, a na stopach miał czarne trampki. W ręce trzymał deskorolkę. Nie mogę zaprzeczyć, że styl ma całkiem, całkiem.
- Cześć. - uśmiechnął się. - Gotowa?
- Ale gdzie? - udałam głupią.
- Na spędzenie ze mną całego dnia. - uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Ojej. Na śmierć zapomniałam. Niestety nie mogę z tobą iść. Muszę pomóc babci. - spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem, aby mi przytaknęła, ale ona odebrała to inaczej.
- Nic się nie dzieje. Idź, ja sobie poradzę. - puściła mi oczko.
- Ale...
- Nie ma żadnego "ale". Nie można odmawiać takiemu przystojnemu chłopakowi. - uśmiechnęła się do niego, co odwzajemnił. Kocham mają babcię, ale teraz mam ochotę... a nie ważne.
- Ehh... okey. - założyłam buty. Kiedy przechodziłam obok Leo, chłopak złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie.
- Już się chciałaś wymigać. Niestety Słońce, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo. - szepnął mi do ucha.
- Słodko razem wyglądacie. - skometowała babcia.
- Dziękujemy. - odparł brunet i pocałował mnie w skroń. Wtf? Co to miało być?
Wyszliśmy przed dom, a ja wyrwałam się z jego objęć.
- Co to miało być? - warknęłam.
- Nic, kochanie, nic.
- Nie mów tak do mnie!
- Dobrze, misiu. - szczerzył się jak głupi do sera.
- Masz niedojebanie mózgowe czy tylko udajesz idiotę?
- Ej! To nie było miłe. - udał obrażonego.
- A kto powiedział, że miało. - odpyskowałam, na co dźgnął mnie w żebra.
- Ej! Proszę zostaw mnie. - piszczałam, kiedy zaczął mnie łaskotać. - Przestań, proszę zrobię wszystko!
- Wszystko? - potaknęłam. - Pocałuj mnie.
Co proszę?! Chyba śnię...
Czy Rose wykona zadanie Leo?
Czy zaufa mu?
Czy Leo żartował czy mówił serio?
Dlaczego on znowu zadaje pytania, na które zna odpowiedź?
Znacie dobrego lekarza? xD
Dowiemy się niebawem...
__________________________________________
Hello... it's me!
Jak Wam się podoba rozdział? Długość odpowiada? Jak dla mnie tyłka nie urywa, ale z racji, że udało Wam się wykonać zadanie, musiałam coś napisać. Dziękuję Wam za ponad 4k wyświetleń! Łał, nie wiem co powiedzieć! Dziękuję :* Ją się żegnam. Do zobaczenia za niedługo!
Ily :* xoxo
~Natalka~
P.S.
Podnosimy poprzeczkę xD
7 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
Pozdrawiam cieplutko <3
ZAMKNIĘTY Jeżeli czytałaś/łeś tego bloga, kontynuację znajdziesz na wattpadzie. Link w zakładce "Kontakt i social media"
niedziela, 14 lutego 2016
czwartek, 11 lutego 2016
#9 "- Idioto, przecież nie drzwiami. "
~Charlie~
- Chyba się zakochałem... - westchnąłem. - Muszę zerwać z Jess, ale nie dzisiaj. Przecież nie chcę zepsuć jej urodzin.
Nagle drzwi od pokoju się otworzyły. Stała w nich Jess. Spojrzałem na Leo z przerażeniem. Ups...
- Hej kochanie! - uśmiechnęła się i podeszła do mnie przytulając mnie. Uff, chyba nic nie słyszała. - Czemu siedzicie tutaj?
- Ymm... no... bo - podrapałem się nerwowo po karku.
- Bo poznałem dziewczynę i opowiadałem o niej Charlie'mu. - wypalił Leo.
- Uuu... poznamy ją kiedyś? - spytała brunetka.
- Wiesz, to raczej będzie trudne. Nie wyrwałem jej na urok osobisty. Nienawidzi mnie. - zaśmiał się Leo. - Idziemy się bawić? W końcu to twoje urodziny, a nie czas na zwierzania.
- Okey, idźcie już. Zaraz przyjdę, muszę się przebrać.
Posłusznie wyszliśmy i zeszliśmy do salonu, gdzie odbywała się główna część imprezy.
~Jakiś czas później~
~Leo~
Impreza rozkręciła się w najlepsze. Taa, jedno piwo... chyba trzy. Byłem już nieźle wstawiony i nie myślałem racjonalnie. Zadzwoniłem po taksówkę i po chwili jechałem już do domu pewnej brunetki...
Co zrobi brunetka kiedy zobaczy na swoim progu Leo?
Wyrzuci go?
Nie wiadomo.
Tego dowiemy się niebawem...
Przepraszam, że taki krótki, ale nie mam weny.
Hahhahhh nabrałeś się? Żartowałam ;D czytajcie dalej ;P
~Rosalie~
Na zegarku wybiła druga w nocy. Obudziło mnie rosnące pragnienie czegoś do jedzenia. Wiem, że nie powinnam jeść o tej porze, ale to silniejsze ode mnie (xD). Po cichu poszłam do kuchni i postanowiłam zjeść kanapki z Nutellą. Wyjęłam z chlebaka chleb i posmarowałam dwie kromki czekoladą. Postanowiłam napić się jeszcze herbaty, więc wlałam wodę do czajnika i go włączyłam. W tej chwili usłyszałam jak na naszym podjeździe parkuje samochód. Kto o tej porze do nas przyjeżdża? Dziadek wrócił z pracy? Nie. Przecież jego kurtka wisi w przedpokoju. Więc, kto to? Wyglądam przez okno i zamieram. Widzę zataczającego się we własnej osobie Devriesa. No nie wierzę. Czego on nie zrozumiał w "Zapomnij."? Boże, co za człowiek. Żeby nikogo nie obudził dzwoniąc do drzwi, otworzyłam je.
- Czego tutaj szukasz? - warknęłam.
- Przyszedłem... z... tobą... porozmawiać... - zachichotał.Jak on słodko chichota.
- W tym stanie to ja nie wiem czy sobie ze mną porozmawiasz. - zaśmiałam się cicho.
- Ale dlaczego? Proszę daj mi szansę... - padł przede mną na kolana.
- Cicho bądź. Wstawaj - pociągnęłam go za ramię. - i nie rób scen. Wchodź, bo w tym stanie lepiej, żeby cię twoja mama nie widziała.
- Ooo. Czyli jednak się o mnie troszczysz. Słodkie... - przybliżył się do mnie niebezpiecznie blisko. Już miał mnie pocałować (tak wiem, że na to liczycie, ale sorki. Jeszcze nie teraz xD), ale natychmiastowo otrzeźwiałam i odskoczyłam od niego.
- Nie troszczę się o ciebie, tylko ratuje ci tyłek. A teraz będziesz cicho... - mruknęłam mu do ucha tym moim jakże "seksownym" głosem. - albo wyrzucę cię na zbity pysk, jasne? - warknęłam.
- A było tak pięknie. - posłałam mu groźne spojrzenie. - Dobra już nic nie mówię
Zaprowadziłam go do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz, bo jakby Sarah weszła mi rano do pokoju, to musiałabym się gęsto tłumaczyć. Dałam mu jakiś koc, a sama położyłam się do łóżka. Po chwili jednak poczułam jak materac się ugina, a brunet kładzie się obok.
- Ymm... przepraszam jaśnie pana, ale gdzie ty się koleś pakujesz?
- No... na łóżko. A gdzie mam spać?
- Chyba sobie jaja robisz. Nie będziesz spał ze mną! Wypad na fotel. - zaśmiałam się.
- Okey. - brunet poszedł grzecznie na fotel uśmiechając się łobuzersko. - Jeszcze będziesz chciała ze mną spać. Zobaczysz. Ja poczekam.
- Powodzenia z tym czekaniem. - zaśmiałam się ponownie. - Dobranoc gwiazdeczko, pamiętaj nie lubię cię. Nie wyobrażaj sobie za dużo.
- Jasne, jasne. Pamiętam. Dobranoc księżniczko.
- Nie mów tak do mnie. - warknęłam. Brunet się zaśmiał. Po chwili zasnęłam.
~Następny dzień~ 09:00 am
"- Śpisz na fotelu. Ja na łóżku." Taa... coś nie pykło... Dlaczego? Bo obudziłam się rano wtulona w NAGĄ klatę bruneta. Zerwałam się jak poparzona z łóżka, budząc go przy tym.
- Dzień dobry, księ...
- Nie. Kończ. Tego. - warknęłam. - Dlaczego spałeś ze mną w moim łóżku?
- Bo fotel był nie wygodny? - bardziej zapytał niż stwierdził. - Po za tym ty zbytnio nie protestowałaś. Tyle co się położyłem, ty wtuliłaś się w moją klatę. I uprzedzam pytanie. Zawsze śpię bez koszulki.
- I tak cię nienawidzę, pamiętaj o tym.
- Tak? To czemu mówiłaś moje imię przez sen? - zapytał, a ja myślałam, że oczy wypadną mi z orbit.
- C-c-co? - jąkałam się.
- Dobra, to akurat sobie wymyśliłem. - zaśmiał się. Uff, kamień z serca.
- Okey, wyspałeś się, nacieszyłeś moim towarzystwem, to teraz wypad.
- Kto powiedział, że się nacieszyłem? - Boże, jak ten człowiek mnie wkurza. Okey, zagramy inaczej...
- Co mam zrobić, żebyś stąd wyszedł?
- Hmm... spędzisz ze mną cały dzień I zobaczysz, że nie jestem taki za jakiego mnie uważasz.
- Ugh. Okey. To kiedy?
- Dzisiaj? Teraz, zaraz może być.
- Nie... wypad.
- Ale...
- Wypad, nie pójdę z tobą nigdzie dopóki się nie umyjesz.
- Okey. To pa. - podchodził do drzwi, ale Zatrzymałam go gwałtownie łapiąc za nadgarstek. Posłał mi zdziwione spojrzenie.
- Idioto, przecież nie drzwiami. Musisz wyjść oknem. - zaśmiałam się.
- A no tak. - już miał wychodzić (tym oknem), ale zawrócił. Podszedł do mnie i delikatnie pocałował mnie w policzek. - To do zobaczenia. - mruknął mi do ucha I po chwili go nie było. Ugh, to będzie długi dzień...
Co zaplanuje Leo, żeby przekonać do siebie Rose?
Czy Rose przekona się w końcu do niego?
Czy brunetka coś do niego poczuje?
Zakocha się i zaufa?
Czy każe zapomnieć i ucieknie?
Dlaczego ta dziewczyna zadaje pytania, na które zna odpowiedź? xD
Czy powinna się leczyć? Haha
Tego dowiemy się niebawem.
_________________________________________
Hej miski!
Dzisiaj krótko, bo dopadł mnie brak weny ;( ale mam nadzieję, że wrócę do formy i rozdziały będą ciekawsze. Swoją drogą jak Wam się podoba? Mi tak średnio, ale musiałam coś napisać, bo dawno rozdziału nie było.
Nie wiem, czy wiecie, ale komentarze bardzo motywują. Pod ostatnim rozdziałem było mało komentarzy i nie wiem czy Wam się te moje wypociny podobają czy nie. Dlatego postanowiłam Was trochę zaszantażować xD (tak wiem, że to karalne). Mianowicie, jeżeli pod tym postem będzie... hmm... powiedzmy, 5 komentarzy (tylko wiecie, takich rozwiniętych, nie typu "Super rozdział" czy "Kiedy next?", takich nie liczę. A i żeby nie były od jednej osoby!). Dacie radę! Wierzę w Was! Okey, to życzę powodzenia i żegnam.
Xoxo,
Ily ;*
~Natalka~
5 komentarzy = nowy rozdział
P.S.
Jak Wam się podoba nowy cover chłopaków "Hello"? Dla mnie jest nawet lepszy od oryginału. Tak wiem, że nie można porównywać oryginału do coveru, ale co tam xD.
- Chyba się zakochałem... - westchnąłem. - Muszę zerwać z Jess, ale nie dzisiaj. Przecież nie chcę zepsuć jej urodzin.
Nagle drzwi od pokoju się otworzyły. Stała w nich Jess. Spojrzałem na Leo z przerażeniem. Ups...
- Hej kochanie! - uśmiechnęła się i podeszła do mnie przytulając mnie. Uff, chyba nic nie słyszała. - Czemu siedzicie tutaj?
- Ymm... no... bo - podrapałem się nerwowo po karku.
- Bo poznałem dziewczynę i opowiadałem o niej Charlie'mu. - wypalił Leo.
- Uuu... poznamy ją kiedyś? - spytała brunetka.
- Wiesz, to raczej będzie trudne. Nie wyrwałem jej na urok osobisty. Nienawidzi mnie. - zaśmiał się Leo. - Idziemy się bawić? W końcu to twoje urodziny, a nie czas na zwierzania.
- Okey, idźcie już. Zaraz przyjdę, muszę się przebrać.
Posłusznie wyszliśmy i zeszliśmy do salonu, gdzie odbywała się główna część imprezy.
~Jakiś czas później~
~Leo~
Impreza rozkręciła się w najlepsze. Taa, jedno piwo... chyba trzy. Byłem już nieźle wstawiony i nie myślałem racjonalnie. Zadzwoniłem po taksówkę i po chwili jechałem już do domu pewnej brunetki...
Co zrobi brunetka kiedy zobaczy na swoim progu Leo?
Wyrzuci go?
Nie wiadomo.
Tego dowiemy się niebawem...
Przepraszam, że taki krótki, ale nie mam weny.
Hahhahhh nabrałeś się? Żartowałam ;D czytajcie dalej ;P
~Rosalie~
Na zegarku wybiła druga w nocy. Obudziło mnie rosnące pragnienie czegoś do jedzenia. Wiem, że nie powinnam jeść o tej porze, ale to silniejsze ode mnie (xD). Po cichu poszłam do kuchni i postanowiłam zjeść kanapki z Nutellą. Wyjęłam z chlebaka chleb i posmarowałam dwie kromki czekoladą. Postanowiłam napić się jeszcze herbaty, więc wlałam wodę do czajnika i go włączyłam. W tej chwili usłyszałam jak na naszym podjeździe parkuje samochód. Kto o tej porze do nas przyjeżdża? Dziadek wrócił z pracy? Nie. Przecież jego kurtka wisi w przedpokoju. Więc, kto to? Wyglądam przez okno i zamieram. Widzę zataczającego się we własnej osobie Devriesa. No nie wierzę. Czego on nie zrozumiał w "Zapomnij."? Boże, co za człowiek. Żeby nikogo nie obudził dzwoniąc do drzwi, otworzyłam je.
- Czego tutaj szukasz? - warknęłam.
- Przyszedłem... z... tobą... porozmawiać... - zachichotał.
- W tym stanie to ja nie wiem czy sobie ze mną porozmawiasz. - zaśmiałam się cicho.
- Ale dlaczego? Proszę daj mi szansę... - padł przede mną na kolana.
- Cicho bądź. Wstawaj - pociągnęłam go za ramię. - i nie rób scen. Wchodź, bo w tym stanie lepiej, żeby cię twoja mama nie widziała.
- Ooo. Czyli jednak się o mnie troszczysz. Słodkie... - przybliżył się do mnie niebezpiecznie blisko. Już miał mnie pocałować (tak wiem, że na to liczycie, ale sorki. Jeszcze nie teraz xD), ale natychmiastowo otrzeźwiałam i odskoczyłam od niego.
- Nie troszczę się o ciebie, tylko ratuje ci tyłek. A teraz będziesz cicho... - mruknęłam mu do ucha tym moim jakże "seksownym" głosem. - albo wyrzucę cię na zbity pysk, jasne? - warknęłam.
- A było tak pięknie. - posłałam mu groźne spojrzenie. - Dobra już nic nie mówię
Zaprowadziłam go do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz, bo jakby Sarah weszła mi rano do pokoju, to musiałabym się gęsto tłumaczyć. Dałam mu jakiś koc, a sama położyłam się do łóżka. Po chwili jednak poczułam jak materac się ugina, a brunet kładzie się obok.
- Ymm... przepraszam jaśnie pana, ale gdzie ty się koleś pakujesz?
- No... na łóżko. A gdzie mam spać?
- Chyba sobie jaja robisz. Nie będziesz spał ze mną! Wypad na fotel. - zaśmiałam się.
- Okey. - brunet poszedł grzecznie na fotel uśmiechając się łobuzersko. - Jeszcze będziesz chciała ze mną spać. Zobaczysz. Ja poczekam.
- Powodzenia z tym czekaniem. - zaśmiałam się ponownie. - Dobranoc gwiazdeczko, pamiętaj nie lubię cię. Nie wyobrażaj sobie za dużo.
- Jasne, jasne. Pamiętam. Dobranoc księżniczko.
- Nie mów tak do mnie. - warknęłam. Brunet się zaśmiał. Po chwili zasnęłam.
~Następny dzień~ 09:00 am
"- Śpisz na fotelu. Ja na łóżku." Taa... coś nie pykło... Dlaczego? Bo obudziłam się rano wtulona w NAGĄ klatę bruneta. Zerwałam się jak poparzona z łóżka, budząc go przy tym.
- Dzień dobry, księ...
- Nie. Kończ. Tego. - warknęłam. - Dlaczego spałeś ze mną w moim łóżku?
- Bo fotel był nie wygodny? - bardziej zapytał niż stwierdził. - Po za tym ty zbytnio nie protestowałaś. Tyle co się położyłem, ty wtuliłaś się w moją klatę. I uprzedzam pytanie. Zawsze śpię bez koszulki.
- I tak cię nienawidzę, pamiętaj o tym.
- Tak? To czemu mówiłaś moje imię przez sen? - zapytał, a ja myślałam, że oczy wypadną mi z orbit.
- C-c-co? - jąkałam się.
- Dobra, to akurat sobie wymyśliłem. - zaśmiał się. Uff, kamień z serca.
- Okey, wyspałeś się, nacieszyłeś moim towarzystwem, to teraz wypad.
- Kto powiedział, że się nacieszyłem? - Boże, jak ten człowiek mnie wkurza. Okey, zagramy inaczej...
- Co mam zrobić, żebyś stąd wyszedł?
- Hmm... spędzisz ze mną cały dzień I zobaczysz, że nie jestem taki za jakiego mnie uważasz.
- Ugh. Okey. To kiedy?
- Dzisiaj? Teraz, zaraz może być.
- Nie... wypad.
- Ale...
- Wypad, nie pójdę z tobą nigdzie dopóki się nie umyjesz.
- Okey. To pa. - podchodził do drzwi, ale Zatrzymałam go gwałtownie łapiąc za nadgarstek. Posłał mi zdziwione spojrzenie.
- Idioto, przecież nie drzwiami. Musisz wyjść oknem. - zaśmiałam się.
- A no tak. - już miał wychodzić (tym oknem), ale zawrócił. Podszedł do mnie i delikatnie pocałował mnie w policzek. - To do zobaczenia. - mruknął mi do ucha I po chwili go nie było. Ugh, to będzie długi dzień...
Co zaplanuje Leo, żeby przekonać do siebie Rose?
Czy Rose przekona się w końcu do niego?
Czy brunetka coś do niego poczuje?
Zakocha się i zaufa?
Czy każe zapomnieć i ucieknie?
Dlaczego ta dziewczyna zadaje pytania, na które zna odpowiedź? xD
Czy powinna się leczyć? Haha
Tego dowiemy się niebawem.
_________________________________________
Hej miski!
Dzisiaj krótko, bo dopadł mnie brak weny ;( ale mam nadzieję, że wrócę do formy i rozdziały będą ciekawsze. Swoją drogą jak Wam się podoba? Mi tak średnio, ale musiałam coś napisać, bo dawno rozdziału nie było.
Nie wiem, czy wiecie, ale komentarze bardzo motywują. Pod ostatnim rozdziałem było mało komentarzy i nie wiem czy Wam się te moje wypociny podobają czy nie. Dlatego postanowiłam Was trochę zaszantażować xD (tak wiem, że to karalne). Mianowicie, jeżeli pod tym postem będzie... hmm... powiedzmy, 5 komentarzy (tylko wiecie, takich rozwiniętych, nie typu "Super rozdział" czy "Kiedy next?", takich nie liczę. A i żeby nie były od jednej osoby!). Dacie radę! Wierzę w Was! Okey, to życzę powodzenia i żegnam.
Xoxo,
Ily ;*
~Natalka~
5 komentarzy = nowy rozdział
P.S.
Jak Wam się podoba nowy cover chłopaków "Hello"? Dla mnie jest nawet lepszy od oryginału. Tak wiem, że nie można porównywać oryginału do coveru, ale co tam xD.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)