wtorek, 20 grudnia 2016

|02| "- Ja... nie pamiętam nic..."

- Nie może pan tam teraz wejść, pacjentka musi odpoczywać! - obudził mnie podniesiony głos pielęgniarki. Powoli otworzyłam oczy i lekko się przeciągnęłam. W drzwiach zobaczyłam Jamiego i pielęgniarkę, trzymającą go za ramiona.
- Niech wejdzie - powiedziałam w stronę kobiety. Ta zdjęła dłonie za ramion chłopaka, na co on poprawił swoją koszulę.
- Dziękuję - burknął w jej stronę, po czym uśmiechnął się w moją stronę i usiadł na krześle obok. - Kochanie, jak się czujesz?
- Możesz tak do mnie nie mówić? - warknęłam.
- Ale przecież jestem twoim chłopakiem. O co ci chodzi? - złapał moją dłoń, ale szybko ją wyrwałam. - Dlaczego taka jesteś?
- Zrozum, ja nie pamiętam nasze związku... Nie ma sensu ciągnąć czegoś, czego...
- Ale przecież możemy na nowo odbudować tą relację, proszę daj nam, daj mi szansę. Ja cię kocham - powiedział nie odrywając ode mnie swoich niebieskich tęczówek. - Możemy spróbować, poznać się na nowo. Ty też mnie kochałaś.
- No właśnie - przerwałam mu. - kochałam, a nie kocham. Zrozum, to nie ma sensu. Nie chcę cię ranić, ja kocham kogoś innego. Przepraszam - spuściłam wzrok na swoje dłonie i usłyszałam jak nerwowo wciąga powietrze.
- Kim on jest? Jak długo chciałaś to przede mną ukrywać? Jak długo mnie zdradzałaś? - jego podniesiony ton trochę mnie przestraszył.
- Nie, to nie tak. Źle zrozumiałeś, ja...
- Rocky? To Rocky, prawda? To on? - przerwał mi, a jego oczy trochę pociemniały.
- Ja nie znam żadnego Rocky'go - jąkałam się.
- Ta rozmowa nie ma sensu. - wstał i nawet się nie żegnając opuścił pomieszczenie. Do mojej kolekcji pytań dołączam kolejne: Kim jest Rocky?
~*~
- Dzień dobry, jak się czujesz? - do sali wszedł wysoki, szczupły mężczyzna z blond włosami i zielonymi tęczówkami, trzymający w ręku teczkę.
- Trochę zdezorientowana - przyznałam, a mężczyzna lekko się zaśmiał.
- Nic dziwnego skoro spałaś ponad pół roku. Boli cię coś?
- Głowa. Cz ty normalne, że podczas mojej śpiączki miałam taki dziwny sen? - zapytałam, uciskając w dłoniach pościel.
- Tak, to jak najbardziej prawdopodobne. Możesz ruszać nogami? - zapytał, zapisując coś.
- Tak, tak mogę.
- To dobrze, zaraz przyjdzie do ciebie pielęgniarka i da ci lekki przeciwbólowe - oznajmił, po czym skierował się do wyjścia.
- Proszę pana - zatrzymałam go zanim opuścił pomieszczenie.
- Słucham? - obrócił się w moją stronę.
- Ja... nie pamiętam nic, co się stało zanim tu trafiłam - powiedziałam, na co mężczyzna zmarszczył brwi i zamyślił się na chwilę.
- Dziwne - odparł i opuścił moją salę, pozostawiając mnie bez odpowiedzi.
~*~
Kurka, mam tak dużo pytań, a tak mało odpowiedzi. Muszę się czegoś koniecznie dowiedzieć. Tylko od kogo? Mój pobyt w szpitalu w tej chwili jest bardzo uciążliwy. Jeżeli byłabym w domu, może znalazłabym coś. Ja nawet nie wiem, co zrobiłam, że trafiłam do szpitala. Chciałam się zabić, ale dlaczego? To życie zupełnie różni się od tamtego. Owszem tam też miałam problemy, ale przynajmniej byli przy mnie Rose i Charlie.
- Hej - w progu stała Marta, tym samym wyrywając mnie z rozmyślań. - Jak się czujesz?
- Dobrze - uśmiechnęłam się słabo.
- A... jak się trzymasz po spotkaniu z Charliem? - zapytała niepewnie i usiadła na krześle obok mojego łóżka.
- Tak sobie - zaśmiałam się sztucznie, na co prychnęła.
- Nie rozumiem po co kazałaś mi go tu ściągnąć. Przecież wy się nienawidzicie. - uniosła brew.
- Ja nie pamiętam nic, co się wydarzyło zanim tu trafiłam, rozumiesz? Nie wiedziałam, że tak zareaguje, że będzie taki... niemiły, arogancki. - przerwałam, żeby spojrzeń na jej twarz, która wyrażała szok. Przełknęłam ślinę. - Kiedy byłam w śpiączce, miałam sen... Charlie w nim był moim chłopakiem. Stąd te wszystkie pytania o niego.
- Teraz rozumiem - powiedziała po chwili ciszy. - A Rose? Kim była?
- Ona była moją siostrą...
- Przepraszam, że wam przerywam, ale godziny odwiedzin się już skończyły. Niestety musi pani wyjść - przerwała nam pielęgniarka.
- Dobrze - Marta skinęła głową. - Przyjdę jutro, trzymaj się - złapała moją dłoń i lekko ją ścisnęła. Po chwili brunetka opuściła pomieszczenie, a pielęgniarka zapisała coś z maszyn stojących obok, poprawiła kroplówkę i życząc mi dobrej nocy wyszła. Jestem w tym szpitalu świadomie dwa dni, a już mam dość.

_________
No hej,
Jak tam nastrój przed świętami? Macie już zapowiedziane sprawdziany na nowy rok? Bo ja tak eh...
Mam nadzieję, że Wam się podoba, czekam na komentarze,
Dobrej nocy :*
~Natalka~

środa, 14 grudnia 2016

|01| "- Co tutaj się dzieje?!"

- Kochanie! Nareszcie się obudziłaś! - Gdzie ja jestem?! - Pójdę po twoją mamę - powiedział, a ja tylko kiwnęłam głową, będąc nadal w lekkim szoku. Co się stało? Dlaczego on mówi do mnie "kochanie"? Po chwili do sali weszła kobieta, która na pewno nie była moją mamą. Widziałam jej czerwone od płaczu oczy. Tylko... ja nie znam tej kobiety.
- Kim pani jest? - zapytałam słabym głosem, a kobieta pobladła.
- Jestem twoją mamą - szepnęła, głaszcząc mnie po głowie. - Nie pamiętasz? - pokręciłam głową, a po jej policzku spłynęła łza, którą szybko starła, uśmiechając się smutno.
- Co się stało? - obca kobieta, to znaczy mama, ścisnęła moją dłoń.
- Kochanie, chciałaś popełnić samobójstwo - odpowiedziała, a ja zamarłam. Jak to? Przecież my mieliśmy wypadek. Gdzie ja jestem?! Chwila. Co z Rose i chłopakami?
- Gdzie oni są? Wszystko z nimi w porządku? - kobieta spojrzała na mnie niezrozumiale. - Rose, chłopaki. Co z nimi? - zapytałam wstrzymując oddech, a ona zmarszczyła brwi. Czułam, że moje oczy zaczynają się szklić. Patrzyłam na nią zniecierpliwiona, a moje serce z każdą kolejną sekundą przyspieszało swój rytm.
- Kto? - odpowiedziała pytaniem. Wtedy drzwi się otworzyły, a w nich stanęła Marta, dziewczyna, która pomagała odbić nam Rose od Emily i Jess. Kiedy spojrzała na mnie, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Obudziłaś się - ucieszyła się.
- Marta, gdzie jest Rose? - zapytałam szeptem, a moje łzy uwolniły się i zaczęły spływać po policzkach. Ta również zmarszczyła brwi.
- Kto? Sarah, o kim ty mówisz? - nic z tego nie rozumiem. Najpierw jakaś obca kobieta mówi mi, że jest moją mamą, teraz Marta udaje, że nie zna Rose. To jakiś żart? - Nie znam żadnej Rose - powiedziała i patrzyła prosto w moje oczy.
- Pójdę po lekarza - oznajmiła moja mama i wyszła z pomieszczenia.
- Gdzie jest Charlie? - dziewczyna spuściła wzrok i nabrała nerwowo powietrze.
- Charlie? - zmarszczyła brwi. - Że Lenehan? - zapłonęła we mnie iskierka nadziei, pokiwałam energicznie głową, po czym się skrzywiłam, bo trochę zabolało. - Co ty od niego chcesz, przecież wy...
- Powiesz mi gdzie jest mój chłopak?! - podniosłam głos.
- Jamie? Stoi na korytarzu, zawołać go? - zapytała, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Co? Nie. Gdzie jest Charlie? Charlie to mój chłopak! - zdenerwowałam się. Dlaczego oni wmawiają mi jakieś bujdy?
- Co?! - zaśmiała się głośno. - Przecież ty z Charliem się nienawidzicie. - Co tutaj się dzieje?!
- Mogłabyś po niego zadzwonić? - zmarszczyła brwi, ale wyciągnęła telefon z kieszeni i po chwili trzymała telefon przy uchu.
~*~
Leżałam z założonymi rękami na piersi i nie odzywałam się do nikogo. Oddychałam nerwowo, czekając na blondyna. Charlie mi wszystko wytłumaczy, wszystko będzie dobrze. Za chwilę się obudzę w moim łóżku w Yorku i wszystko będzie normalne. Na korytarzu słychać czyjeś kroki, a po chwili głośną wymianę zdań. Nagle drzwi od pomieszczenia się otwierają, a przez nie zostaje wepchnięty Charls. Jednak nie jest uśmiechnięty na mój widok, co mnie trochę zaniepokoiło. Posyłam mu niepewny uśmiech i skanuję jego ciało. Włosy ułożone trochę niechlujnie, lekko opadające na oczy, które wyrażają jedynie obojętność. Czarna koszulka lekko podkreśla jego mięśnie, a jego chude nogi opinają białe rurki z dziurami na kolanach. Na stopach ma zwykłe, białe, lekko przybrudzone vansy. Niepokoi mnie jedynie jego wyraz twarzy i postawa. Obojętność, znudzenie, lekkie zdenerwowanie i pogarda. Gdzie jest mój Charlie, wiecznie uśmiechnięty, wesoły Charlie? Co się z nim stało?
- Hej - szepnęłam.
- Po co mnie tu ściągnęłaś? - zapytał zirytowany i usiadł na krzesło obok mojego szpitalnego łóżka. - Chociaż mi to w sumie na rękę, nie muszę siedzieć na biologi.
- To źle, że chciałam cię zobaczyć? - na moje słowa zmarszczył brwi i prychnął pod nosem.
- Te tabletki serio ci nieźle w głowie namieszały - na jego twarzy zagościł chamski uśmieszek, posłałam mu niezrozumiałe spojrzenie. - Ehh... pół roku miałem spokój, a teraz znowu będę musiał się z tobą męczyć - westchnął.
- C-co? - jąkałam się.
- No pół roku byłaś nieprzytomna. Wszyscy byli tacy smutni, martwili się, tracili już nadzieję, tęsknili za tobą. Mi nawet nie było przykro, cieszyłem się, że będę miał chociaż trochę spokoju. - zrobił teatralną przerwę, a w moich oczach powoli zaczęły zbierać się łzy. - A tu nagle... Bach! Obudziłaś się i wszystkie moje plany legły w gruzach. - auć, usłyszeć coś takiego od osoby, którą się kocha, to boli, bardzo boli.
- Czyli co? To wszystko, co miedzy nami było, po prostu przekreślisz? Przekreślisz nas? - po moim policzku spłynęła łza, którą szybko starłam.
- Jakich nas? Między nami nic nie było i nie będzie! Nie wiem, co ty sobie ubzdurałaś, ale mnie w to nie mieszaj!
- Ale kochanie... - złapałam go za dłoń.
- Jakie "kochanie" - wyrwał dłoń z mojego uścisku i gwałtownie wstał. - Boże, dziewczynko, radzę zmienić dilera, bo to, co ci dał Rocky, miesza ci tylko w głowie. Nara.
- Charlie - powiedziałam łamiącym się głosem, dusząc się łzami, ale on już wyszedł z sali. Moje serce właśnie pękło. Ja go, do cholery kocham, a on udaje jakby między nami nic się nie wydarzyło. Miałam nadzieję, że uzyskam odpowiedzi na moje pytanie, a mam jeszcze więcej pytań.

____________________________
Tak się prezentuje jedyneczka! Jak Wam się podoba cały pomysł, jak i ten rozdział? Piszcie swoje opinie.
Do następnego,
Natalka <3

wtorek, 6 grudnia 2016

II Prolog: Who am I?

Masz wypadek.

Giną Twoi przyjaciele.

Ty nie czujesz nic.

Budzisz się i... jesteś w innym świecie.

Wszystko jest inaczej.

Nie wiesz kim jesteś.

Nie wiesz gdzie jesteś.

Nie wiesz co się stało.

Co zrobisz?
__________________
O mój Boże! Jeszcze niedawno pisałam, że druga część pojawi się 6 grudnia i nawet nie wiem kiedy to minęło. Na razie rozdziały będą pojawiały się co wtorek (nie zawsze) potem zmienię na niedzielę lub sobotę, zobaczymy ;)
Mam nadzieję, że ten jakże krótki prolog Wam się podoba i zaciekawił Was do dalszego czytania <3
Widzimy się za tydzień ;)
|Natalka|