środa, 28 września 2016

#23 "- Emily?!"

~Leondre~
Kiedy już prawie udało mi się zasnąć, zadzwonił mój telefon. Przekląłem w myślach. Kto normalny dzwoni do ludzi o 4 nad ranem? Gdy uświadomiłem sobie, że to może być ktoś z policji, zerwałem się na równe nogi i podbiegłem do biurka, na którym leżał dzwoniący przedmiot. Rozczarowałem się, widząc na ekranie nieznany numer. Jednak odebrałem.
- Halo?
- Leondre? Słuchaj, musimy się spotkać. Chodzi o Rose. - słysząc imię brunetki, natychmiast się ożywiłem.
- Co z nią? Kim jesteś?
- Dowiesz się za chwilę. Ubieraj tą koszulkę i złaź na dół.
- Skąd ty to...
- Widzę cię, Devries. Czekam pod drzewem, ruchy. - dziewczyna rozłączyła się. To było co najmniej dziwne. Ubrałem na siebie koszulkę i po cichu wyszedłem przez okno. Rzeczywiście pod drzewem stała jakaś dziewczyna. Podszedłem bliżej. Dziewczyna była niską brunetką w okularach.
- Jestem Marta - przedstawiła się. - Słuchaj, wiem gdzie jest Rosalie i mam plan, jak ja stamtąd wydostać. Nie ukrywam, że pomagałam przy jej porwaniu. Obserwowałam ją, ciebie, wasze rodziny. Wszystkich. Wiem dokładnie, co robicie o różnych porach dnia. Ale w tym momencie to nieważne. Zdecydowałam się pomóc tobie, bo po porwaniu wciąż was obserwowałam i nie mogłam patrzeć, na to jak cierpicie.
- Dlaczego w ogóle pomagałaś w tym? - przerwałem jej.
- Pieniądze. Potrzebowałam pieniędzy, a JR ma ich pod dostatkiem, więc cały plan był z korzyścią dla obu stron. Jednak nie jestem osobą uodpornioną na cierpienie innych. Nie chcę zgłaszać tego bezpośrednio na policję, tylko tak, żebym miała jak najmniej problemów. Wiem, że nie ominie mnie kara.
- Skąd mam mieć pewność, że to nie jest pułapka?
- Myślisz, że przyszłabym tu w nocy, by mówić ci, że mam plan, gdyby to była pułapka? - uniosłem jedną brew. - Dobra, to nie był dobry przykład. Po prostu musisz mi uwierzyć na słowo. Mam plan, w którym musisz mi pomóc i wtedy zobaczysz swoją dziewczynę przed trasą. Ostrzegam, że...
- Zgadzam się. Co mam zrobić?
~*~
Plan Marty jest bardzo dobry, ale zmienię odrobinę niektóre punkty. Dziewczyna nie chciała angażować w to policji, ale moim zdaniem jest to zbyt poważna sprawa i nawet ona musi ponieść konsekwencje. Jutro rozpoczniemy akcję. Jutro zobaczę moją gwiazdkę.

~Rosalie~
Od przyjścia Marty nikt mnie, można powiedzieć, nie odwiedzał. Ja nie wiem, ci porywacze o mnie zapomnieli czy jak? Nie to, żeby mi to jakoś przeszkadzało. Lepiej siedzieć samej niż z jakimś obleśnym typem. Po raz kolejny dzisiejszego dnia, to znaczy chyba, bo nadal nie wiem, która godzina, usłyszałam kroki za drzwiami. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stała... Emily?! Znaleźli mnie!
- Emily! Jak dobrze, że tu jesteś! Zabierz mnie...
- Zamknij się, suko. Nie przyszłam cię ratować. Ja cię porwałam, debilko. - patrzyłam na nią zdezorientowana. Nie mogę w to uwierzyć...
- Dlaczego? - wyszeptałam.
- Dlaczego, dlaczego, dlaczego. - zaśmiała się. - Mieszkam tutaj od zawsze i wiesz co? Jeszcze nigdy nie spotkałam Charliego i Leondre. Nigdy. A ty nagle przyjeżdżasz tutaj i od razu jesteś dziewczyną jednego z nich. Powiedz, gdzie tu jest sprawiedliwość? Spójrz, Charlie ma dziewczynę, ale wcale jej nie kocha. Natomiast zakochuje się w twojej siostrze. Jak myślisz, jak się czuje Jessica kiedy się o tym dowiaduje? Zawala jej się świat. Postanawia zrobić wszystko, by twoja siostra oddaliła się od Charliego. Prawie jej się to udaje.
- A gdzie w tym wszystkim jestem ja?
- Ty. No właśnie. Ty jesteś osobą, na której Sarze najbardziej zależy. Jeżeli ty znikniesz, ona zacznie się bać i w końcu zostawi Charliego w spokoju. Proste i logiczne. A wiesz jaką ja mam w tym korzyść? Nie ma ciebie, Leondre jest smutny. A kto może pocieszyć? Jak widać szybko o tobie zapomniał. - uśmiechnęła się szyderczo, pokazując mi zdjęcie, na którym przytula się z Leondre. Momentalnie zaszkliły mi się oczy. - Widzisz? Nie jesteś już mu potrzebna. - zaśmiała się i wyszła, zostawiając mnie zalewającą się łzami.


_______________________________
Uhuhuhu co tu się porobiło? Emily? Kto by pomyślał? Mam nadzieję, że się podoba. Coraz bliżej końca :) Na prawdę nie mogę się już doczekać, kiedy skończę to opowiadanie. Nie mam weny na notkę, więc nie będę gadać bez sensu.
Buziaki :*
~Natalka~

niedziela, 25 września 2016

#22 "- Gdzie ja jestem?"

~trzy dni później~
~Leondre~
Do trasy zostało kilka dni. Tylko kilka cholernych dni, a policja nadal nic nie wie. Nie chcę jechać dopóki nie znajdziemy mojej księżniczki. Cały czas jestem kłębkiem nerwów. Charlie i Sarah postanowili się nie widywać, żeby sytuacja jeszcze bardziej się nie pogorszyła. Bez przerwy czekam na telefon z policji z informacją, że ją znaleźli. Niestety za każdym razem, gdy dzwonią, mówią, że nadal nic nie wiadomo. Mam tego dość. Zszedłem do kuchni, gdzie znajdowała się moja mama i siostra.
- Synku, znajdą ją - szepnęła kobieta, przytulając mnie. Byłem w strasznym stanie, podkrążone oczy, rozczochrane włosy, nie mówiąc już o stanie psychicznym. Kiedy jej nie ma, czuję jakby nie było części mnie. Mimo, że jestem jeszcze dzieckiem, czuję, że to co czuję do tej małej brunetki jest prawdziwe. Cholernie za nią tęsknię.
- Idę do Charliego - oznajmiłem cicho i wyszedłem z domu. Przeszedłem kawałek i na kogoś wpadłem. - Przepraszam - mruknąłem cicho i odszedłem kawałek.
- Leondre Devries?! - usłyszałem za sobą piskliwy głosik. Odwróciłem się w stronę niskiej blondynki. - Hej, jestem Emily.
- Cześć. - uśmiechnąłem się lekko. - Bambino? - dziewczyna przytaknęła, a ja delikatnie ją przytuliłem.
- Masz może ochotę na kawę? - zapytała, patrząc na mnie swoimi wielkimi zielonymi oczami.
- Przykro mi, ale się spieszę. - blondynka przytaknęła. Pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoją stronę.

~Rosalie~
Siedzę na jakimś kocu w pomieszczeniu bez okien. Nie dostaję jedzenia, nic. Nawet nie wiem skąd się tu wzięłam i kto mnie tu przywlókł. Nikt tu do mnie nie przychodzi. To nawet lepiej niż miałby przyjść tu jakiś typ i mnie bić czy zgwałcić. Tęsknię za rodzicami, Sarą, babcią i Leo. Chcę, żeby teraz tu był, przytulił mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Nie wiem, ile tu jestem, ale boję się, że nawet jeżeli kiedykolwiek stąd wyjdę, to on już będzie w trasie i się nie zobaczymy. Dlaczego akurat ja? Co ja zrobiłam?
Usłyszałam czyjeś kroki po drugiej stronie drzwi. Czy to ten moment w którym mnie zabiją? Po chwili drzwi się delikatnie otworzyły, a do pomieszczenia weszła niska brunetka w okularach. Spojrzała się na mnie i lekko uśmiechnęła,
- Żyjesz, to dobrze. Jestem Marta - podała mi bułkę, którą przyjęłam i od razu zaczęłam jeść. - Przepraszam, ale nie mam tu nic innego. Pamiętaj tylko, że jeżeli ktoś tu przyjdzie nie możesz mówić, że tu byłam albo dałam jedzenie. - przytaknęłam.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam, gryząc bułkę.
- Kilkadziesiąt kilometrów za Port Talbot. - usiadła obok mnie, na co delikatnie się odsunęłam. - Boisz się mnie. Spokojnie, jestem tu by ci pomóc. Mam twój telefon, ale nie mogę go włączyć, bo inaczej namierzy nas policja. Chcę załatwić to tak, żebym najmniej na tym ucierpiała, więc mam plan. Pamiętasz numer do swojego chłopaka? - spojrzałam na nią zdezorientowana. - Wiem o tobie więcej niż myślisz. Ktoś cię musiał obserwować. To jak z tym numerem? - przełknęłam głośno ślinę.
- Po co ci numer do Leo?
- Ktoś musi po ciebie przyjechać, prawda? Ja cie nie odwiozę, bo JR mnie udusi. - nieufnie podałam jej numer telefonu bruneta. - Super, za niedługo będzie wolna, maleńka. - nie zdążyłam jej wypytać o resztę rzeczy, gdyż dziewczyna zniknęła za drzwiami, zostawiając mnie samą. Teraz pytanie... kto to do jasnej cholery jest JR? [czyt. dżej er (nie jot er xD)].



______________________
Hej, hej, hej.
Postanowiłam, że rozdziały będą mniej więcej takiej długości. Spokojnie, jeżeli będzie wena i czas, no i poprawi się aktywność, rozdziały będą pojawiały się też częściej. Dlaczego taka decyzja? Chcę szybko rozkręcić akcję i zakończyć tą część. Tak, tak dobrze czytacie. TĄ CZĘŚĆ. Otóż planuję drugą część tego opowiadania. Wydaje mi się, że będzie dużo ciekawsza niż ta i chyba takiego czegoś jeszcze nie było. Nic nie zdradzam. Na razie mam tylko zarys, nie mam jeszcze konkretnej fabuły, ale myślę, że będzie całkiem fajnie. Db ja już nie przedłużam.
Buziaki :*
~Natalka~

czwartek, 22 września 2016

#21 "Znajdziemy ją..."

~Leondre~
Siedziałem na kanapie w salonie i z uwagą wysłuchiwałem opowieści blondynki.
- Dlaczego nic nie powiedziałaś? - zapytałem w końcu.
- Doszłam do w wniosku, że to mój problem i sama muszę sobie z nim poradzić. Wszystko byłoby dobrze, gdyby Charlie...
- Gdyby Charlie co? Czy ty siebie słyszysz? - wybuchnąłem. - W tej chwili idziemy na policję, to już nie są żarty.
Blondynka nic nie mówiąc, wstała i poszła do korytarza założyć buty. Poszedłem za nią, dzwoniąc do mamy, żeby po nas przyjechała.

****
- A teraz ostatnie pytanie. Czy podejrzewacie kogoś, kto mógł porwać dziewczynę? - zapytał policjant. Sarah pokręciła głową na "nie".
- Tak - powiedziałem. - Maya Libster.

~Sarah~
- A teraz idziemy do Charliego - powiedział brunet, gdy wyszliśmy z komisariatu. - Musisz mu to wszystko wytłumaczyć.
- Ale ja nie mogę - mój głos zadrżał.
Mimo moich błagań, pojechaliśmy do blondyna. Drżącymi dłońmi otworzyłam drzwi auta. Wiem, że przez to, iż tu przyjechałam możemy mieć jeszcze większe problemy. Boję się kto będzie następny. Drzwi otworzyła nam pani Karen, powiedziała, że blondyn jest w swoim pokoju, więc ruszyliśmy w tamtym kierunku. Chłopak siedział na łóżku, słuchając muzyki. Gdy nas zauważył, zdjął słuchawki z uszu.
- Sarah? Leo? Czemu macie takie miny? - zapytał zdezorientowany. - Co ty tu w ogóle robisz? - spojrzał na mnie. Rozumiem jak musi się teraz czuć, dzisiaj powiedziałam mu, żeby o mnie zapomniał, a teraz do niego przyszłam.
- Ktoś porwał Rose - powiedział brunet nie owijając w bawełnę.
- Co? - jego oczy zdecydowanie się powiększyły. Leo spojrzał na mnie wymownie, dając do zrozumienia, że mam mu opowiedzieć ostatnie zdarzenia.
Kiedy skończyłam mówić, byłam cała zapłakana, a Charlie mocno mnie przytulił.
- Znajdziemy ją - szepnął wprost do mojego ucha. Po chwili w tylnej kieszeni moich jeansów poczułam wibracje mojej komórki. Wiedziałam, co to oznacza. Nie myliłam się, na wyświetlaczu widniała wiadomość od zastrzeżonego numeru.

Od Nieznany:
Oj Sarah... jesteś taka głupiutka...

Pokazałam ją chłopakom. Tak bardzo się teraz bałam, cała się trzęsłam, a Charlie na marne próbował mnie uspakajać. Kilka minut później zadzwonił telefon Leondre.
- Policja - szepnął. - Halo?
- ...
- Tak, to ja. Coś nowego? - przez kilka minut nic nie mówił, tylko wsłuchiwał się w słowa policjanta. - Jak to? - jego mina ze skupionej diametralnie zmieniła się na zdenerwowaną. - To kto?
- ...
- Dobrze, rozumiem. Dziękuję - rozłączył się. - To nie Maya ją porwała - powiedział, a z jego oczu można było wyczytać bezsilność.


_________________________
To zdecydowanie najkrótszy rozdział w historii tego opowiadania :( Ale z racji tego, że dawno nie dodawałam żadnego, to postanowiłam dodać taki krótki. Masło maślane xD Aktywność ostatnio bardzo spadła, nie mówię teraz tylko o komentarzach, gdyż wyświetlenia też są bardzo małe. Rozważałam już całkowite przeniesie się na Wattpada, bo pewnie wiecie (lub nie) więcej mnie możecie znaleźć też właśnie tam, gdzie prowadzę kilka książek. To zależy od Was, jeżeli aktywność się poprawi - zostanę tutaj, jeżeli nie - odchodzę od Bloggera. Dobra już nie przynudzam, przepraszam za to, że dawno mnie tu nie było. Miałam małe problemy z weną, bo się trochę pokłóciłyśmy no i nie chciała mi pomóc. No db nieważne (tak jestem całkowicie zdrowa umysłowo xD). Db idę, bo ta notka będzie dłuższa niż rozdział.
Buziaki :*
~Natalka~