sobota, 16 lipca 2016

#19 "Żegnaj, Charlie..."

~Rosalie~
Zostaję obudzona przez brunet pocałunkiem, który od razu oddaję.
- Dzień dobry, kochanie - mruczę, kiedy się od siebie odrywamy.
- Hej, słońce. Wstawaj.
- Ale mi jest tak wygodnie... - odwracam się od niego i przytulam do poduszki. Chłopak zaczyna mnie łaskotać.
- Le-o... prze-e-sta-ań, pro-oszę - mówię przez śmiech, ale on nie ma zamiaru przestać. Z całej swojej siły przewracam nas tak, że siedzę na jego biodrach i sama zaczynam go łaskotać. Jednak on jest sprytniejszy i szybko złącza nasze wargi.
- Potrafisz wykorzystać każdą sytuację - śmieję się. Po chwili obrywam poduszką.


- Ałł - jęknęłam, a Leo natychmiast mnie przytulił.
- Przepraszam, kochanie - powiedział i po raz kolejny dzisiejszego ranka, pocałował mnie. Oderwałam się od niego i wstałam, ciągnąc go za rękę. Ogarnęliśmy się i ruszyliśmy na śniadanie. Kiedy byliśmy już przy schodach, chłopak złapał mnie w pasie i przerzucił przez ramię, niczym worek ziemniaków, na co cicho pisnęłam.

~Leo~
- Leondre, postaw mnie - powiedziała moja księżniczka, zanim wszedłem do kuchni.
- Momencik, skarbie - zaśmiałem się. - Dzień dobry - przywitałem się z rodziną brunetki.
- Ekhem - odchrząknął tata dziewczyny, dając mi do zrozumienia, że mam ją postawić. Ze skruchą to zrobiłem. Prawie zamordował mnie wzrokiem! Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść śniadanie. Na początku czułem się trochę skrępowany tym, jak pan Johnson na mnie patrzył, ale po tym Rosalie ujęła moją dłoń pod stołem, na co posłałem jej uśmiech.
- Dziękuję za śniadanie - powiedziałem, wstając od stołu.- Ja już się będę zbierał...
- Już? - Rose spojrzała na mnie zawiedzionym wzrokiem i złapała moją dłoń. Kiwnąłem głową. - Ehh oprowadzę cię do drzwi. - Wstała i pokierowaliśmy się do korytarza, gdzie założyłem buty.
- Potem się odezwę - przyciągnąłem ją do siebie i musnąłem jej wargi, a brunetka zarzuciła mi ręce na szyję. - Kocham cię.
- Ja ciebie też - cmoknęła moje usta, po czym opuściłem posiadłość jej dziadków.

~Sarah~
Aww oni są tacy słodcy. Wiedziałam, że będą razem. Kiedy Leo już poszedł, pociągnęłam Rose do mojego pokoju.
- Opowiadaj - powiedziałam, siadając na łóżku i przytulając poduszkę.
- Ale co? - no nie udawaj.
- No jak to się stało, że jesteście razem? - zapytałam podekscytowana.
- Ale my nie jesteśmy razem...
- Nie?! A myślałam, że...
- Żartuję - zaśmiała się. - No wczoraj zabrał mnie na kolację i powiedział mi coś pięknego...
- Jaki on jest romantyczny - westchnęłam, kiedy skończyła opowiadać. - Emm, muszę ci coś powiedzieć. Charlie mnie pocałował... - wydusiłam, na co dziewczyna pisnęła. - Ale wiem, że to był impuls. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Szkoda, że on nie czuje tego, co ja...
- No nie smuć się. - przytuliła mnie.


- I jest coś jeszcze... - zawahałam się. - A nie. To wszystko - uśmiechnęłam się sztucznie. Nie będę jej martwić, to mój problem i nie będę jej narażać. Gdy Rose miała coś powiedzieć, zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię "Emily", przeprosiłam siostrę i odebrałam.
- Co tam, misiek?
- Jennifer jest w szpitalu - powiedziała łamiącym się głosem. - Wyślę ci adres. - rozłączyła się.
- Sarah, wszystko okej? - zapytała z troską Rose.
- Jen jest w szpitalu - powiedziałam, a po moim policzku spłynęła łza.


Po chwili na mój telefon przyszły dwie wiadomości. Jedna od Em, a druga od nieznanego numeru.

Od Emily x:
*adres*

Od Nieznany:

To było ostrzeżenie. Radzę się trzymać z dala od Charliego, bo nie wiadomo kto będzie następny.
Love, twój koszmar.

~Charlie~
Bardzo mi się nudziło, więc postanowiłem zadzwonić do Sary i zaproponować jej spotkanie. Wybrałem numer blondynki, ale nie odebrała, więc spróbowałem ponownie - znów to samo. Za trzecim razem odebrała.
- Charlie, nie możesz do mnie dzwonić.
- Co? Ale... Co? Dlaczego? Czy to przez wczoraj?
- Ni... Tak. To nie powinno się wydarzyć. Najlepiej zapomnijmy o sobie i niech każdy żyje swoim życiem. Dzięki za wszystko. Żegnaj, Charlie. - rozłączyła się. Spierdoliłem...


_______________________
W prawdzie nie dobiliście 10 komentarzy, ale rozdział napisałam. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Zaczęłam trochę mieszać. Myślicie, że Charlie się podda i tak po prostu zapomni? Zobaczymy...
Tata dziewczyn taki "zazdrosny" *-* Wasi tatusiowie też są tacy troskliwi? Mój nie, aż tak, ale w małym stopniu tak xD.
Jak Wam mijają wakacje? Wybieracie się gdzieś? A może już byliście? Opowiadać! Chętnie poczytam.
 Dobra, koniec tej gadaniny. Do następnego!
Pa :*
~Natalka~

10 KOMENTARZY=NEXT

Zapraszam do naszej grupy na fb -> Kraby Natalki jest nas tam mało, więc dołączajcie! 

2 komentarze:

  1. Super rozdział , jest taki piękny . Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Helloł! Rozdział CUDO! Takie słodziaki, awww..! NIECH TA JAK JEJ TAM CO CHCE JĄ ODCIĄGNĄĆ OD CHARLSA, SIĘ ODWALI! Charlie na pewno nie zapomni. Ja na razie siedzę w domu, ale pojadę na kolonie pod koniec lipca. Sorki dzisiaj nie mam weny na komentarz... Więc jeszcze raz... CUDO! Do nexta i weny! Besos <3

    OdpowiedzUsuń