~Leondre~
Siedziałem na kanapie w salonie i z uwagą wysłuchiwałem opowieści blondynki.
- Dlaczego nic nie powiedziałaś? - zapytałem w końcu.
- Doszłam do w wniosku, że to mój problem i sama muszę sobie z nim poradzić. Wszystko byłoby dobrze, gdyby Charlie...
- Gdyby Charlie co? Czy ty siebie słyszysz? - wybuchnąłem. - W tej chwili idziemy na policję, to już nie są żarty.
Blondynka nic nie mówiąc, wstała i poszła do korytarza założyć buty. Poszedłem za nią, dzwoniąc do mamy, żeby po nas przyjechała.
****
- A teraz ostatnie pytanie. Czy podejrzewacie kogoś, kto mógł porwać dziewczynę? - zapytał policjant. Sarah pokręciła głową na "nie".
- Tak - powiedziałem. - Maya Libster.
~Sarah~
- A teraz idziemy do Charliego - powiedział brunet, gdy wyszliśmy z komisariatu. - Musisz mu to wszystko wytłumaczyć.
- Ale ja nie mogę - mój głos zadrżał.
Mimo moich błagań, pojechaliśmy do blondyna. Drżącymi dłońmi otworzyłam drzwi auta. Wiem, że przez to, iż tu przyjechałam możemy mieć jeszcze większe problemy. Boję się kto będzie następny. Drzwi otworzyła nam pani Karen, powiedziała, że blondyn jest w swoim pokoju, więc ruszyliśmy w tamtym kierunku. Chłopak siedział na łóżku, słuchając muzyki. Gdy nas zauważył, zdjął słuchawki z uszu.
- Sarah? Leo? Czemu macie takie miny? - zapytał zdezorientowany. - Co ty tu w ogóle robisz? - spojrzał na mnie. Rozumiem jak musi się teraz czuć, dzisiaj powiedziałam mu, żeby o mnie zapomniał, a teraz do niego przyszłam.
- Ktoś porwał Rose - powiedział brunet nie owijając w bawełnę.
- Co? - jego oczy zdecydowanie się powiększyły. Leo spojrzał na mnie wymownie, dając do zrozumienia, że mam mu opowiedzieć ostatnie zdarzenia.
Kiedy skończyłam mówić, byłam cała zapłakana, a Charlie mocno mnie przytulił.
- Znajdziemy ją - szepnął wprost do mojego ucha. Po chwili w tylnej kieszeni moich jeansów poczułam wibracje mojej komórki. Wiedziałam, co to oznacza. Nie myliłam się, na wyświetlaczu widniała wiadomość od zastrzeżonego numeru.
Od Nieznany:
Oj Sarah... jesteś taka głupiutka...
Pokazałam ją chłopakom. Tak bardzo się teraz bałam, cała się trzęsłam, a Charlie na marne próbował mnie uspakajać. Kilka minut później zadzwonił telefon Leondre.
- Policja - szepnął. - Halo?
- ...
- Tak, to ja. Coś nowego? - przez kilka minut nic nie mówił, tylko wsłuchiwał się w słowa policjanta. - Jak to? - jego mina ze skupionej diametralnie zmieniła się na zdenerwowaną. - To kto?
- ...
- Dobrze, rozumiem. Dziękuję - rozłączył się. - To nie Maya ją porwała - powiedział, a z jego oczu można było wyczytać bezsilność.
_________________________
To zdecydowanie najkrótszy rozdział w historii tego opowiadania :( Ale z racji tego, że dawno nie dodawałam żadnego, to postanowiłam dodać taki krótki. Masło maślane xD Aktywność ostatnio bardzo spadła, nie mówię teraz tylko o komentarzach, gdyż wyświetlenia też są bardzo małe. Rozważałam już całkowite przeniesie się na Wattpada, bo pewnie wiecie (lub nie) więcej mnie możecie znaleźć też właśnie tam, gdzie prowadzę kilka książek. To zależy od Was, jeżeli aktywność się poprawi - zostanę tutaj, jeżeli nie - odchodzę od Bloggera. Dobra już nie przynudzam, przepraszam za to, że dawno mnie tu nie było. Miałam małe problemy z weną, bo się trochę pokłóciłyśmy no i nie chciała mi pomóc. No db nieważne (tak jestem całkowicie zdrowa umysłowo xD). Db idę, bo ta notka będzie dłuższa niż rozdział.
Buziaki :*
~Natalka~

Rozdział super . Ja już chce następny . Czekam z niecierpliwością .
OdpowiedzUsuńFajny rozdział. Dzisiaj nie mam pomysłów na komentarze, heh. Czekam na nexta i nie odchodź z bloggera, besos ;3
OdpowiedzUsuń