niedziela, 25 września 2016

#22 "- Gdzie ja jestem?"

~trzy dni później~
~Leondre~
Do trasy zostało kilka dni. Tylko kilka cholernych dni, a policja nadal nic nie wie. Nie chcę jechać dopóki nie znajdziemy mojej księżniczki. Cały czas jestem kłębkiem nerwów. Charlie i Sarah postanowili się nie widywać, żeby sytuacja jeszcze bardziej się nie pogorszyła. Bez przerwy czekam na telefon z policji z informacją, że ją znaleźli. Niestety za każdym razem, gdy dzwonią, mówią, że nadal nic nie wiadomo. Mam tego dość. Zszedłem do kuchni, gdzie znajdowała się moja mama i siostra.
- Synku, znajdą ją - szepnęła kobieta, przytulając mnie. Byłem w strasznym stanie, podkrążone oczy, rozczochrane włosy, nie mówiąc już o stanie psychicznym. Kiedy jej nie ma, czuję jakby nie było części mnie. Mimo, że jestem jeszcze dzieckiem, czuję, że to co czuję do tej małej brunetki jest prawdziwe. Cholernie za nią tęsknię.
- Idę do Charliego - oznajmiłem cicho i wyszedłem z domu. Przeszedłem kawałek i na kogoś wpadłem. - Przepraszam - mruknąłem cicho i odszedłem kawałek.
- Leondre Devries?! - usłyszałem za sobą piskliwy głosik. Odwróciłem się w stronę niskiej blondynki. - Hej, jestem Emily.
- Cześć. - uśmiechnąłem się lekko. - Bambino? - dziewczyna przytaknęła, a ja delikatnie ją przytuliłem.
- Masz może ochotę na kawę? - zapytała, patrząc na mnie swoimi wielkimi zielonymi oczami.
- Przykro mi, ale się spieszę. - blondynka przytaknęła. Pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoją stronę.

~Rosalie~
Siedzę na jakimś kocu w pomieszczeniu bez okien. Nie dostaję jedzenia, nic. Nawet nie wiem skąd się tu wzięłam i kto mnie tu przywlókł. Nikt tu do mnie nie przychodzi. To nawet lepiej niż miałby przyjść tu jakiś typ i mnie bić czy zgwałcić. Tęsknię za rodzicami, Sarą, babcią i Leo. Chcę, żeby teraz tu był, przytulił mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Nie wiem, ile tu jestem, ale boję się, że nawet jeżeli kiedykolwiek stąd wyjdę, to on już będzie w trasie i się nie zobaczymy. Dlaczego akurat ja? Co ja zrobiłam?
Usłyszałam czyjeś kroki po drugiej stronie drzwi. Czy to ten moment w którym mnie zabiją? Po chwili drzwi się delikatnie otworzyły, a do pomieszczenia weszła niska brunetka w okularach. Spojrzała się na mnie i lekko uśmiechnęła,
- Żyjesz, to dobrze. Jestem Marta - podała mi bułkę, którą przyjęłam i od razu zaczęłam jeść. - Przepraszam, ale nie mam tu nic innego. Pamiętaj tylko, że jeżeli ktoś tu przyjdzie nie możesz mówić, że tu byłam albo dałam jedzenie. - przytaknęłam.
- Gdzie ja jestem? - zapytałam, gryząc bułkę.
- Kilkadziesiąt kilometrów za Port Talbot. - usiadła obok mnie, na co delikatnie się odsunęłam. - Boisz się mnie. Spokojnie, jestem tu by ci pomóc. Mam twój telefon, ale nie mogę go włączyć, bo inaczej namierzy nas policja. Chcę załatwić to tak, żebym najmniej na tym ucierpiała, więc mam plan. Pamiętasz numer do swojego chłopaka? - spojrzałam na nią zdezorientowana. - Wiem o tobie więcej niż myślisz. Ktoś cię musiał obserwować. To jak z tym numerem? - przełknęłam głośno ślinę.
- Po co ci numer do Leo?
- Ktoś musi po ciebie przyjechać, prawda? Ja cie nie odwiozę, bo JR mnie udusi. - nieufnie podałam jej numer telefonu bruneta. - Super, za niedługo będzie wolna, maleńka. - nie zdążyłam jej wypytać o resztę rzeczy, gdyż dziewczyna zniknęła za drzwiami, zostawiając mnie samą. Teraz pytanie... kto to do jasnej cholery jest JR? [czyt. dżej er (nie jot er xD)].



______________________
Hej, hej, hej.
Postanowiłam, że rozdziały będą mniej więcej takiej długości. Spokojnie, jeżeli będzie wena i czas, no i poprawi się aktywność, rozdziały będą pojawiały się też częściej. Dlaczego taka decyzja? Chcę szybko rozkręcić akcję i zakończyć tą część. Tak, tak dobrze czytacie. TĄ CZĘŚĆ. Otóż planuję drugą część tego opowiadania. Wydaje mi się, że będzie dużo ciekawsza niż ta i chyba takiego czegoś jeszcze nie było. Nic nie zdradzam. Na razie mam tylko zarys, nie mam jeszcze konkretnej fabuły, ale myślę, że będzie całkiem fajnie. Db ja już nie przedłużam.
Buziaki :*
~Natalka~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz