niedziela, 31 stycznia 2016

#8 I beg you, forget about me ... I'm sorry, but I can't... + przegląd miesiąca

Przeczytajcie notkę pod rozdziałem ;)
~Sarah~

- Wiesz to chyba nie Leo. - powiedziałam podając mu telefon. 
- Halo... Jess? 
- ...
- Tak, tak. Już jadę.
- ...
- Mhm. Cześć. - rozłączył się.
- Przepraszam, to była moja dziewczyna. Jessica. - zerknął na mnie.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się, co odwzajemnił.
Po kilku minutach byliśmy już pod domem moich dziadków. Miałam już wychodzić, ale powstrzymał mnie łapiąc za nadgarstek.
- A gdzie podziękowanie za podwózkę? - uśmiechnął się cwaniacko.
Uniosłam brew. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Wskazał na swój policzek.
- No okey. - udałam obojętną, a w środku skakałam z radości.
Cmoknęłam go szybko w polik.
- Okey, no to cześć. - uśmiechnęłam się wysiadając z samochodu. - Chwila... jak wrócisz do domu? Bo przecież nie tym samochodem.
- Poczekam na Leo. Zaraz powinien przyjechać.
- Aaa... to okey. Poczekam z tobą.
- No ja myślę. - puścił mi oczko.
Chwila, chwila, chwila. Czy on ze mną flirtuje? Nie... na pewno nie... Przecież ma dziewczynę...

~Rosalie~
Nareszcie mogę już jechać do domu. Jedyne o czym marzę to pójście spać w moim mięciutkim, ciepłym łóżku.
- No to jedziemy. - yhh... zapomniałam, że muszę wracać z nim. Co ja takiego zrobiłam?
- Nareszcie. - mruknęłam pod nosem.
Jechaliśmy już kilka minut w błogiej ciszy, którą oczywiście ktoś musiał przerwać.
- Może opowiesz mi coś o sobie? - zapytał zerkając na mnie.
- Słuchaj koleś. Walnąłeś mnie drzwiami, w ramach wynagrodzenia zawiozłeś do szpitala. Nie lubię... w zasadzie nienawidzę ani ciebie, ani tego twojego przyjaciela Chucka, Clariegio czy jak mu tam.
- Charlie. Ma na imię Charlie.
- Dobra. Nie przerywaj mi.Więc żeby było jasne. Ty zapominasz, że mnie poznałeś, ja też, co dla mnie nie będzie trudne i bez żadnego spoufalania się. I tak już przesadziłam mówiąc ci jak mam na imię. Więc teraz siedź cicho, patrz na drogę i zapomnij. Jasne?
- Nie obiecuje... - mruknął.
Z nim można dostać nerwicy. Wypuściłam głośno powietrze i już nikt się nie odzywał. Całe szczęście.
Po kilkunastu minutach byliśmy już pod domem moich dziadków. Zobaczyłam, że na podjeździe jest samochód babci, co oznacza, że Sarah już jest. Otwierałam drzwi, gdy poczułam ucisk na swoim nadgarstku.
- Co? - spojrzałam na niego.
- Mam tylko jedno pytanie. - Boże, czego on nie zrozumiał w zdaniu "Siedź cicho i zapomnij"? - Naprawdę mnie nienawidzisz czy powiedziałaś tak, bo byłaś zdenerwowana?
Cholera jasna! Zdenerwowana to ja jeszcze nie byłam!
- Naprawdę cię nienawidzę. - wysyczałam przez zęby. - Puścisz mnie?
- Poczekaj... - Człowieku czego jeszcze chcesz?! - Mówisz, że mnie nienawidzisz, a nawet mnie nie znasz... Przecież nie możesz stwierdzić tego po jednym wieczorze i nie miłym zapoznaniu...
- Wiesz co? Nie nienawidzę cię od dziś i za dziś. Ja cię nienawidzę za to, że twoje życie jest kolorowe i beztroskie. Mnóstwo dziewczyn, pieniądze, imprezy. Ja czegoś takiego nie mam. Jesteście chodzącymi perfekcjami! - łał pierwszy raz powiedziałam komuś w twarz jak bardzo go nienawidzę. Czuję ulgę.
- Moje życie wcale takie nie jest... no może w małej części, ale wiesz czego mi brakuje? Dziewczyny! Dziewczyny, która nie leci na moją sławę. Nie wiem dlaczego ci to mówię. - puścił mój nadgarstek. - Możesz iść i zapomnieć o tym co ci powiedziałem.
- A żebyś wiedział, że tak zrobię. Żegnam. - wyszłam z samochodu.
Zostawiłam go z rozczarowaniem wymalowanym na twarzy. Sory, ale ja nie jestem jedną z tych, którzy współczują osobą, których nienawidzę. Aczkolwiek to, że powiedział mi coś takiego... Nie! Nie interesuje mnie to. Mam nadzieję, że już go nigdy nie spotkam.

~Leo~
"- Nienawidzę cię... nienawidzę cię... nienawidzę cię..." - te słowa cały czas chodzą mi po głowie. Nienawidzi mnie za moją perfekcję... wcale nie jestem chodzącą perfekcją. Mam swoje problemy, moje życie nie jest beztroskie. Mimo, że jej słowa mnie zabolały i każdy racjonalnie myślący człowiek, zapomniał by o niej, ja nie mogę. Zaintrygowała mnie. Jeszcze udowodnię jej, że wcale nie jestem zadufaną w sobie gwiazdeczką. Zastanawia mnie jedno.... Po co jej tyle tych bransoletek na ręce... Devries, przecież to oczywiste!
Moje przemyślenia przerwał wchodzący do samochodu Charlie. Na jego twarzy, w przeciwieństwie do mnie, gościł szeroki uśmiech.
- Co mój mały Leoś - posłałem mu gniewne spojrzenie, ale nic sobie z tego nie zrobił. - taki markotny?
- Opowiem ci na miejscu, bo na trzeźwo nie dam rady.
- No okey. Ale tylko jedno piwo, bo twoja mama mnie zabije.
- Okey.
Po około dwudziestu minutach dojechaliśmy pod dom Jessici, gdzie odbywa się jej urodzinowa impreza. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu. Przywitaliśmy się ze znajomymi i poszliśmy wziąć sobie po piwie z lodówki. Otworzyliśmy je i poszliśmy do pokoju Jess - tam mogliśmy spokojnie porozmawiać.
- No mów młody co się stało. - zaczął Charlie.
- W zasadzie nie ma co opowiadać. Nienawidzi mnie... Powiedziała, że moje życie jest kolorowe, beztroskie, że mam zapomnieć, że kiedykolwiek ją poznałem. Powiedziała też, że jestem zadufaną w sobie gwiazdeczką. A wiesz co jest najgorsze? Że kazała mi zapomnieć, a ja nie jestem w stanie tego zrobić... - wydusiłem z siebie spuszczając głowę.
- Stary... musisz coś zrobić, żeby zapomnieć. Poznaj jakąś dziewczynę czy coś. Może to pomoże ci zapomnieć...
- Ale chodzi o to, że ja jej nie chcę zapomnieć. Chcę jej udowodnić, że jestem inny niż jej się wydaje.
- Młody, a ty się przypadkiem nie zakochałeś? - spojrzał na mnie uśmiechając się łobuzersko.
- Co? Nie! Znaczy nie wiem... może... - plątałem się w swojej wypowiedzi.
- To może spróbuj z nią jeszcze porozmawiać. Obstawiam, że nie masz jej numeru?
- Co ty. Ledwo chciała mi powiedzieć jak ma na imię, a co dopiero numer mi dać.
- Masz szczęście, że mi poszło lepiej i mam numer jej siostry. - wyszczerzył się. - Poza tym przecież wiesz gdzie mieszka...
- Racja! Muszę do niej pojechać i z nią porozmawiać. A teraz gadaj ty. Byłeś bardzo szczęśliwy wchodząc do samochodu. Hmm? O co chodzi?
- Stary... ona jest po prostu idealna! - na jego twarz znów wrócił ten uśmiech.

~Jessica~
Impreza rozkręcała się w zawrotnym tempie. Brakowało tylko mojego chłopaka, ale powiedział, że przyjdzie to przyjdzie. Jednak zdziwiło mnie to, że gdy do niego zadzwoniłam odebrała jakaś dziewczyna. Nie to, że mu nie ufam, bo ufam, ale to było dziwne. Dziś moje siedemnaste urodziny, więc trzeba się bawić.
- Hej kochana! - podbiegła do mnie Amber, moja przyjaciółka.
- Hej! - dałam jej buziaka w policzek. - Jak tam? Podoba ci się impreza?
- Jest świetnie. Tylko nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie ten przystojniak Leo. - tak, Amber bardzo podoba się przyjaciel Charliego.
- Spokojnie, za niedługo przyjdą. Chodź, napijemy się czegoś. - pociągnęłam ją za rękę w stronę kuchni.

~Godzinę później~
Jakiś palant oblał mi moją ulubioną bluzkę. Muszę iść się przebrać, przecież nie mogę na swojej imprezie mieć uplamionej  koszulki. Szłam korytarzem prowadzącym do mojego pokoju. Miałam już pociągnąć za klamkę, ale ze środka pomieszczenia usłyszałam znajome głosy - Leo i Charliego. Wiem, że nie powinnam, ale postanowiłam podsłuchać ich rozmowę.
- Stary... ona jest po prostu idealna! - powiedział mój chłopak. - Nie dość, że ładna to jeszcze zabawna i mądra... - głośno westchnął. Jaki on jest kochany! Mówi o mnie takie dobre rzeczy do swojego kumpla! - pomyślałam.
- No nieźle ci ta BLONDYNKA zawróciła w głowie. - powiedział Leo. Chwila jaka blondynka?! Przecież ja mam brązowe włosy! O kogo chodzi?!
- Chyba się zakochałem... - westchnął Charls. - Muszę zerwać z Jess, ale nie dzisiaj. Przecież nie chcę zepsuć jej urodzin. Nie tak prędko! Nie pozwolę ci odejść!  Muszę coś wymyślić... Już wiem! Muszę porozmawiać z ojcem. 

~Charlie~

- Chyba się zakochałem... - westchnąłem. - Muszę zerwać z Jess, ale nie dzisiaj. Przecież nie chcę zepsuć jej urodzin.
Nagle drzwi od pokoju się otworzyły. Stała w nich Jess. Spojrzałem na Leo z przerażeniem. Ups...

~Rosalie~
- Słuchaj... cicho nie śmiej się już... haha...
- Dobra... no co było dalej?
- Powiedziałam mu, że go nienawidzę. - zaśmiałam się, a ona razem ze mną. - Żałuj, że nie widziałaś jego zawiedzionej miny...
- Biedaczek myślał, że cię wyrwie,a tu takie rozczarowanie... - znowu zaczęła się śmiać.
- Dobra Vicki... - spojrzałam na zegarek. - Ja już muszę lecieć.
- Okey... hahaha... kocham cię
- Pa. Ja ciebie też. - wysłałam jej buziaka.
- Pa. - rozłączyła się.
Już wyjaśniam. Vicky to moja najlepsza przyjaciółka. Mieszka w Yorku zaraz obok mnie. Tak strasznie za nią tęsknie... Chociaż tyle, że mogę z nią teraz rozmawiać przez Skype. Wyłączyłam laptop, wzięłam piżamę i poszłam z nią do łazienki. Po szybkim prysznicu przebrałam się w piżamę, wysuszyłam włosy i wróciłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i od razu usnęłam.

Czy Rose przekona się do Leo?
Czy Charlie bez problemów zerwie z Jess?
Co ona kombinuje?
Dowiemy się niebawem...

_______________________________________________________________________________
Hej Misiaki!
Łał... dużo się dzisiaj wydarzyło, nie? Mam nadzieję, że długość Wam odpowiada ;). Kto jutro idzie do szkoły? A kto zaczął ferie? Ja niestety jutro wracam do szkoły :( . Rozdziały będą pojawiać się w środy i soboty lub niedziele. Postaram się, żeby były gdzieś takiej długości. Co sądzicie o Jess? Według mnie jest bardzo zazdrosna i nieobliczalna. Powstała zakładka "Bohaterowie" gdzie możecie bardziej poznać postacie występujące w tym opowiadaniu. Zapraszam :). A zapomniałabym! Dziękuję Wam z całego serca za 3000 wyświetleń. Wow! Jest pod wrażeniem Waszych możliwości. Dziękuję Wam bardzo <3.
A teraz zapraszam na przegląd miesiąca. ;)

Liczba wyświetleń w tym miesiącu: 3 148
Najczęściej wyświetlane posty:
  •  #3 Why are you stiil on my mind?   291 wyświetleń
  • #1 Give me a break!  203 wyświetlenia
  • #2 Memories come back  195 wyświetleń
  • #6 Is it a joke, truth? No?! Damn...  189 wyświetleń
  • Prolog: Inni, a jednak tacy sami... 182 wyświetlenia
\Odbiorcy:
Polska - 3031 wyświetlenia
Kenia - 29 wyświetlenia
Ukraina - 27 wyświetleń
Stany Zjednoczone - 20 wyświetleń
Niemcy - 14 wyświetleń
Słowacja - 11 wyświetleń
Belgia - 9 wyświetleń
Hiszpania - 2 wyświetlenia
Austria - 1 wyświetlenie
Meksyk - 1 wyświetlenie

Ilość wszystkich komentarzy: 66

Dziękuję Wam za tyle wyświetleń, za wszystkie komentarze i za to, że w ogóle jesteście. <3
Ily :* xoxo
~Natalka~

KOMENTARZ=MOTYWACJA





11 komentarzy:

  1. Wow. Niezły rozdział. ❤️ Dużo się dzieje.
    A w wolnej chwili zapraszam do mnie ❤️
    http://keepsmaling.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Maasz talent, czekam na nexta ♥.
    W wolnym czasie zapraszam do mnie. ♥
    http://dontlookback-fanfiction-bam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku kocham tego blogga *,* Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że komuś podobają się te wypociny ;D

      Usuń
  4. Super czekam na next.
    Jak nasz chwilę to wpadnij do mnie www.hphappyisbam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej *.*
    To jest genialne *-*
    Mam nadzieję, że jednak Rose przekona się do Leo ❤
    I mam nadzieję, że Jess nic tam nie kombinuje xd
    Chociaż lubię akcje 8)
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ❤
    Pozdrawiam xoxo
    ~Etoilune xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę jak randka z gwiazda

    OdpowiedzUsuń