poniedziałek, 25 stycznia 2016

#7 I hate you/I love you

Przeczytajcie notkę pod rozdziałem ;D

~Rosalie~ 04:00 pm
Dziś dzień, na który tak długo czekałam! Dzień koncertu najlepszych chłopaków w całej Anglii. Tia... czujecie ten sarkazm, nie? Kiedy ja będę umierać z nudów, Sarah będzie w siódmym niebie. Za dwie godziny koncert, ehh...

~Sarah~
Yeah! Jestem tak podekscytowana. Nie mogę się doczekać. Nareszcie zobaczę moje aniołki - Leo i Charlie'go. Rozmarzona opadłam na łóżko.

~05:15 pm~
- Rose, chodź już, bo się spóźnimy! - krzyknęłam z salonu.
- Idę! - odkrzyknęła i po chwili stała już obok mnie.
- To my idziemy - poinformowałam babcię, która koło nas przechodziła.
- Bawcie się dobrze - powiedziała uśmiechając się.
- Chodź, bo mam autobus ucieknie. - pociągnęłam Rosalie za rękę.
- Zaraz, zaraz - zatrzymała nas babcia. - Jakim autobusem? Weźcie mój samochód.
- Naprawdę? -wykrzyknęłam.
Potaknęła.
- Dziękuję babciu! - pocałowałam ją w policzek.
***
Przed chwilą weszłam na salę. Nadal nie mogę uwierzyć, że ich zobaczę. Z rozmyślań wyrwały mnie krzyki, spojrzałam na scenę. Już są! Nie wierzę! Cały mój świat na jednej scenie! Powiedzieli, że cieszą się, żę jest nas tak dużo oraz, że nas kochają. To było takie słodkie! Po chwili rozbrzmiały pierwsze dźwięki "Keep smiling"...

~Rosalie~
O niczym tak nie marzyłam, jak o tym, żeby przez jakieś trzy godziny siedzieć w różowym samochodzie babci o imieniu Bettany. Nie, to nie imię mojej babci, tylko samochodu. Tak, dla mnie też to jest zimne. Ale cóż pordzić.
***
Siedzę już w tym samochodzie jakieś trzy godziny, a Sary dalej nie ma. Martwię się o nią. Postanowiłam przejść się wokół budynku. Szłam i myślałam. Myślałam o czymś o czym nie chciałam myśleć, ale to było silniejsze ode mnie. W  mojej głowie cały czas siedzi Jamie. Nie chciałam o nim myśleć, ale on wparował z buciorami do mojego umysłu i nie chce wyjść. Kiedy przechodziłam obok tylnego wyjścia, poczułam mocne uderzenie w głowę. Jedyne co dalej pamiętam to ciemność...

~Leo~
Właśnie skończył się koncert. Bambinos są wspaniałe, dały nam tyle energii. Mieliśmy wyjść niezauważeni tylnym wyjściem. Spieszyliśmy się na imprezę urodzinową dziewczyny Charlsa. Ciężkie, metalowe drzwi zacięły się, ale po krótkim czasie wspólnymi siłami udało nam się je otworzyć. Otworzyliśmy je chyba trochę za gwałtownie, bo uderzyły zdezorientowaną dziewczynę, która straciła przytomność. Super, po prostu super. Charlie podszedł do niej, by sprawdzić puls.
- Żyje. - odetchnąłem z ulgą.
- To co z nią zrobimy? - zapytałem z zakłopotaniem drapiąc się po karku. - Przecież  nie możemy jej tu tak zostawić.
- Musimy ją zawieźć do szpitala. Rozcięliśmy jej łuk brwiowy.
- Racja. - stwierdziłem ją na ręce.
Poszliśmy do samochodu Charlie'go. Kiedy kładłem ją na siedzeniu, dziewczyna się ocknęła.
- Gdzie ja jestem? - spojrzała na mnie. - Co ty robisz? - zepchnęła moje ręce ze swojej talii. Ku mojemu zdziwieniu nie zaczęła piszczeć ani nic tych rzeczy.
- Yyy... ja... zawiozę cię do szpitala. - jąkałem się. Leo, ogarnij się! Jest ładna, ale uspokój się.
- Ale ja nie mogę. Sarah! Sarah pewnie się martwi! - próbowała wstać, ale zakręciło jej się w głowie.
- Charlie, pomożesz? - spojrzałem na blondyna.
- No okey. Kto to Sarah? - zapytał dziewczynę.
- Moja siostra. Ona się pewnie o mnie martwi. W ogóle czemu ja wam to mówię? Ja... ja muszę iść... - zatrzymałem ją łapiąc za nadgarstek .
- O nie. Ja cie prawie zabiłem, więc ja cię zawiozę do szpitala. Siadaj. - powiedziałem.
- Nie! Nigdzie z tobą nie jadę! Nie...
- Dobra, dobra. Jak ta twoja siostra wygląda? - przerwał jej Charlie.
- A po ci to? - warknęła.
- Może dlatego, że ją odwiozę? - stwierdził podnosząc brew.
- Jak tak bardzo chcesz... Jest ładną, szczupłą blondynką. Stoi pewnie koło różowego samochodu i odchodzi od zmysłów, bo jakaś gwiazdeczka nie chce mnie puścić.. - spojrzała na mnie groźnie i podała blondynowi kluczyki do auta. Zabolało mnie to określenie. Sam nie wiem dlaczego. Devries, ogarnij się!
Chłopak założył kaptur i okulary przeciwsłoneczne i poszedł w wyznaczonym kierunku.
- Wsiadaj. - powiedziałem i poszedłem usiąść na kierownicą. 
- To podchodzi pod porwanie. - stwierdziła słodko przygryzając wargę. STOP! Nie myśl tak o niej, Leo!
Nie wiedziałem co powiedzieć, więc zaśmiałem się tylko pod nosem. Kiedy zobaczyła, że odpalam silnik, spojrzała na mnie z przerażeniem wymalowanym na twarzy i złapała mnie za rękę. Poczułem dziwne ciepło rozchodzące się po moim ciele.
- Nie jesteś za młody, żeby prowadzić? - zapytała.
- Tak, ale ma się swoje sposoby. - powiedziałem szczerząc się jak głupi do sera i pokazując jej prawo jazdy. Przełknęła ślinę i szybko zabrała rękę. 
Podczas podróży panowała niezręczna cisza, więc postanowiłem ją przerwać.
- Jak masz na imię?
- Nie twój interes. - warknęła.
- Ładne imię. - droczyłem się z nią. - A tak na serio?
- Rosalie. - powiedziała już trochę milszym tonem, nadal patrząc w okno.
- Ja jestem Leondre, ale możesz mówić mi Leo.

~Rosalie~
Uśmiechnęłam się. Chwila... co ja zrobiłam?! Uśmiechnęłam się do tego "patafiana"?! Boże, Rose co się z tobą dzieje? Pamiętaj, NIE LUBIMY GO! N-I-E  L-U-B-I-M-Y. - moja podświadomość ma rację.
- Znam cię.
- Ooo! Bambino? - zapytał robiąc duck face.
Nie mogę zaprzeczyć wyglądało to słodko. Chwila... co?!
- Nie, wręcz przeciwnie... - mruknęłam.
- Aaa... to wyjaśnia twój "entuzjazm"... 
- Tia... wiesz jak dla mnie jesteście zadufanymi w sobie gwiazdeczkami i w zasadzie nie rozumiem tej całej podniety na wasz widok. No ale każdy ma swój gust... - powiedziałam to, co o nim myślałam. Po co miałam owijać w bawełnę i udawać, że nic do niego nie mam, jak jest inaczej? Zauważyłam, że posmutniał, ale co mnie to obchodzi. Postanowiłam nie zwracać na niego uwagi i dalej "podziwiać krajobraz" za oknem.
Reszta drogi minęła nam w milczeniu.

~Sarah~
Koncert był niesamowity!Spełniło się moje marzenie. Zobaczyłam ich. Gdy koncert się skończył poszłam w stronę samochodu, w którym powinna siedzieć Rose. No właśnie, powinna. Gdzie ona do cholery jest?Czekam... pięć minut... dziesięć minut... piętnaście minut... dwadzieścia minut... Nagle usłyszałam znajomy głos, ale nie należał on do mojej siostry. 
- Ty jesteś Sarah? - zapytał zakapturzony chłopak w okularach przeciwsłonecznych.
- Tak... kim jesteś? - zapytałam drżącym głosem.
Chłopak zdjął okulary, a ja zaniemówiłam.
- Charlie?! - pisnęłam. - Charlie Lenehan?!
- Tak, ale ciii... - przyłożył mi palec do ust, a ja się zarumieniłam. - Nie chcę być napadnięty przez paparazzi.
- Ale... jak ty? Skąd mnie znasz? - jąkałam się.
- Twoja siostra... ymm... w zasadzie nawet nie wiem jak ma na imię...
- Rosalie.
- No, no to Rosalie miała mały wypadek - już miałam coś powiedzieć, ale mi przerwał. - Nie martw się, żyje i właśnie Leo wiezie ją do szpitala, bo miała "bardzo miłe" spotkanie z drzwiami i rozcięliśmy jej łuk brwiowy. A moim zadaniem jest odwieźć cię tym o to różowym samochodem. - wskazał na auto, o które się opierałam.
- No okey. - udałam obojętną,a w środku skakałam z radości. - Ale jeżeli coś jej się stanie, to nie ręczę za siebie. - zagroziłam.
Spojrzał na mnie unosząc brew, a po chwili wybuchnęliśmy śmiechem. W tym momencie nie czułam się jakbym rozmawiała z moim idolem, tylko z przyjacielem, którego znam od lat. Wsiedliśmy do samochodu. Podróż mijała nam na śmiechu, wygłupianiu się i poznawaniu. Gdy byliśmy już niedaleko domu moich dziadków, zadzwonił telefon Charlsa.
- Odbierzesz, skarbie. To pewnie Leo. - powiedział puszczając mi oczko. Zarumieniłam się. Nie patrząc kto dzwoni, kliknęłam zieloną słuchawkę.
- Halo?
- Charlie, kochanie?! - posłałam Charliemu zdziwione spojrzenie.
- Wiesz to chyba nie Leo. - powiedziałam podając mu telefon.
- Halo?... Jess?


Kim jest Jess?
Czy Leo poczuł coś do Rose?
Czy Rosalie przekona się do duetu?
Jak potoczy się ta znajomość?
Zakończy się szybko?
Czy potrwa dużej?
Dowiemy się niebawem...

___________________________________________________________________________________
Hejka!
Jest długo wyczekiwana siódemka. :D Wreszcie bohaterowie się spotkali, także teraz z górki. Mam nadzieję, że rozdział w miarę okey. Nie przedłużam i żegnam :*
Ily :* xoxo
~Natalka~

Pozdrawiam konfe Bambinoski i Bamek tata 8)
<3






14 komentarzy:

  1. Wydaje mi się czy to jest trochę jak by na podstawie filmu "randka z gwiazdą"? Takie mam wrażenie :DD Rozdział wspaniały i czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje Ci się :D Niektóre wątki mogą być zbliżone, ale na pewno skończy się inaczej ;) Gwarantuję <3

      Usuń
  2. Super <3 jakoś :/ no.. Krótko :( ale i tak supi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 i przepraszam, że tak krótko,ale ostatnio dopada mnie brak weny :/

      Usuń
  3. Super! Wszystko jest mega! Jak ci sie nudzi to zapraszam do mnie:* firsttruelovebam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega. ❤️ czekam na nexta a w wolnej chwili zapraszam do mnie. http://keepsmaling.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś świetna ♥ Czeekam na nexta, bo Twoje fanfiction jest meega . ♥♥ W wolnym czasie zapraszam do mnie, zaznaczam dopiero zaczynam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo <3 z chęcią zajrzę tylko podaj linka ;D

      Usuń
  6. Super! Genialny rozdział ❤ czekam z niecierpliwością na nexta ❤

    W wolnej chwili zapraszam do mnie :*
    ijustwannabewithyougirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń