Za trzy dni będzie koncert moich idoli! Nareszcie ich zobaczę! Razem z Jennifer i Emily zaczęłyśmy skakać i piszczeć. Tak, dziewczyny też są Bambino.
- Nareszcie zobaczę moich mężów! - pisnęła Emily.
W tym momencie nie obchodziło nas, że ludzie się na nas dziwnie patrzą, ważne było to, że spełnią się nasze marzenia. Postanowiłyśmy jednak nie iść do naszego miejsca, tylko do galerii handlowej kupić jakieś ubrania na koncert.
~Rosalie~
Po zjedzonym posiłku, poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i żeby zapomnieć o tym debilu (czytaj Jamiem xD), włączyłam Playlistę z piosenkami mojego ulubionego zespołu - R5. Po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza.
~dwie godziny później~
Obudził mnie trzask zamykanych drzwi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Sarę. Była tak szczęśliwa, jak chyba jeszcze nigdy.
- Co się tak szczerzysz? - zapytałam ze śmiechem.
- Będzie... za trzy dni! Aaa! - pisnęła.
- Co? kto? O co chodzi? - czy ja coś przegapiłam? Byłam trochę zdezorientowana.
- Koncert! Koncert Bam! - a to jednak nic ważnego. Nie ogarniam, dlaczego się tak cieszy. Przecież to normalne, że koncertują.
- No i?
- No, jak to co? Idę na niego! Zobaczę ich! - uśmiechnęła się jeszcze szerzej, jeżeli to w ogóle było możliwe.
- Super! - udałam entuzjazm. - A rodzice o tym wiedzą?
- O kurde. Zaraz wracam. - wyszła trzaskając drzwiami. Cała Sarah. Zawsze roztrzepana.
Opadłam na łóżko. Po kilkunastu minutach wróciła, ale coś mi nie pasowało. Gdzie ten szeroki uśmiech i błysk w oku?
- Co się stało? - po jej policzku spłynęła łza, a potem kolejna i kolejna... Podbiegła do mnie. Przytuliłam ją, gładząc lekko po plecach. - Hmm? Powiesz mi?
- Nie zgodzili się... Rozumiesz? Nie zobaczę ich... - zaszlochała.
- Przykro mi. Na prawdę. Może nie do końca rozumiem twoją fascynację tymi p... - spojrzała na mnie groźnie - yyy... to znaczy, tymi fantastycznymi chłopakami, ale pamiętam jak się czułam, kiedy rodzice nie pozwolili mi iść na koncert R5. Myślałam, że świat mi się zawalił , ale powiedziałam sobie "Jak nie teraz, to za rok.". Haha.. śmieszne. Za rok też nie mogłam... - Sarah jeszcze bardziej się rozpłakała. - Tak, wiem. Nie umiem pocieszać ludzi. Ale pamietaj... ym jak te twoje "patafiany" mówiły? A... już wiem! "Stay strong, hopeful, keep smilig i do przodu!", czy jakoś tak. - zaśmiała się. - Będzie dobrze. - i nagle mnie olśniło.
- Poczekaj chwilę. Zaraz wracam! - wyszłam z pokoju.
*haha... nie, nie zrobię Wam tego! haha... czytajcie dalej ;)*
Poszłam na taras, gdzie byli nasi rodzice. Opowiedziałam im, że dla Sary ten koncert jest bardzo ważny, przypomniałam im jak mi nie pozwolili iść na koncert R5 i już miałam wymieniać kolejny argument, ale mi przerwali.
- Dobrze, Sarah pójdzie na koncert, ale pod jednym warunkiem - powiedziała tajemniczo mama, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia z tatą.
Uniosłam brew.
- Pójdziesz ze nią - dokończyła uśmiechając się cwaniacko. Łał, no tego to się nie spodziewałam. Zamurowało mnie. Ja? Na koncert tych "patafianów"? Haha... śmieszne. Powiedzcie, że to żart. Nie? Ugh... czego się nie robi dla siostry...
- Ok, pójdę z nią. - ich miny były bezcenne. Haha... jesteście cwani, ale ja cwańsza. - Ale tam nie wejdę. Będę stała przed tą salą, gdzie będzie koncert, oki? - zgodzili. Z cwanym uśmieszkiem szłam do pokoju.
Super! O niczym tak nie marzyłam! - czujecie ten sarkazm? Weszłam do pokoju, Sarah od razu przeniosła na mnie wzrok.
- Pójdziesz na koncert. - uśmiechnęłam się szeroko, a ona zaczęła piszczeć. - A ja idę z tobą. - spojrzała na mnie zdziwiona.
- Jak to? - zapytała z wyrazem twarzy "Wtf?!"
- Taki warunek - mruknęłam.
- Nie musisz tego dla mnie robić.
- Ale to zrobię. Ja i tak tam nie będę wchodzić, będę czekać przed salą. - uściskała mnie z całej siły.
- Dziękuję - pisnęła.
- Dusisz - odskoczyła ode mnie.
- Sorki.
- No idź się pochwalić dziewczynom. Wiem, że chcesz. - zaśmiałam się.
- Jeszcze raz dziękuję - pocałowała mnie w policzek i w podskokach wyszła z pokoju.
Boże, co ja robię ze swoim życiem? Ehh... jakoś przeboleje. - pomyślałam i opadłam na łóżko.
Czy ten koncert zmieni się coś w życiu sióstr?
Sarah - spełni marzenia.
A Rose?
Czy polubi "patafianów"?
Nie wiem tego ja...
Nie wie tego ona...
Trzeba jedynie czekać na to, co przygotował los...
___________________________________________________________________________________
Hejka!
Dziś trochę krótko. Ale pracuję nad pewną niespodzianką. Niedługo się dowiecie, o co chodzi. Jak Wam się podoba zachowanie Rose? Osobiście chciałabym mieć taką siostrę xD. Ok, już nie przynudzam. Do następnego rozdziału!
Paa :*
Ily! xoxo
~Natalka~
AAA ja prawie tutaj umarłam hahah 😂❤ nie rób takich przerw, nigdy więcej 😂❤ bo ja się uzależniłam od twojego bloga XD czekam z niecierpliwością na nexta:** w wolnej chwili zapraszam do mnie ❤ ijustwannabewithyougirl.blogspot.com
OdpowiedzUsuńhaha dziękuję bardzo :* czytam na bieżąco <3
UsuńRozdział najs. Wgl ten blog jest taki supi dupi 😂❤ Czekam z niecierpliwością na następny! 💞💓
OdpowiedzUsuńhaha dzięki :* postaram się, żeby był szybko, ale nic nie obiecuję <3
UsuńŚwietny :3 Też chciałabym taką siostrę :D Czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
Usuń