niedziela, 8 maja 2016

#15 I think I love him

*10 KOMENTARZY = NEXT*


Zagadałam się z Sarą i nagle ktoś na mnie wpadł, dzięki czemu moja kawa wylądowała na mojej koszulce.
- Jak chodzisz?! - krzyknęłam, a gdy spojrzałam na winnego całej sytuacji, zatonęłam w jego pięknych niebieskich tęczówkach. 
- Jejku, strasznie cię przepraszam. - chłopak nerwowo drapał się po karku. - W ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę?
- No... okej. Ale to jutro.
- Ok, dasz mi swój numer? A tak w ogóle to jestem Patrick. - posłał mi zniewalający uśmiech, a ja wpisałam mu numer do telefonu.
- Ja jestem Rosalie, a to moja siostra Sarah. Spieszymy się, także do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Wyszłyśmy z galerii i powoli zmierzałyśmy do domu.
- Ej, przystojny był. - szturchnęła mnie Sarah. - Leo będzie zazdrosny. - uśmiechnęłam się na te słowa. Jestem ciekawa jak wygląda zazdrosny Leo.
Gdy wróciłyśmy do domu, postanowiłam przebrać się w coś wygodniejszego i zadzwonić na Skype do Vicky i opowiedzieć jej co się u mnie dzieje. Wzięłam prysznic i przebrałam się w czyste i wygodne ubrania.

Zadzwoniłam do Vicky i rozmawiałyśmy do 20. Potem byłam bardzo zmęczona dzisiejszym dniem, więc poszłam przebrać się w piżamę.

Położyłam się na łóżko i już miałam zasypiać, gdy dostałam sms.

Od nieznany numer:

Hej, tu Patrick. Jeszcze raz bardzo przepraszam za tą koszulkę, mam nadzieję, że się nie gniewasz ;) O której jutro się spotkamy?

Zapisałam sobie jego numer i odpisałam.

Do Patrick:

Nie gniewam się ;) Jutro możemy się spotkać o 1 pm?

Od Patrick:

Pasuje :D to do zobaczenia jutro w Starbucks'ie ;) Dobranoc <3

Do Patrick:

Dobranoc


Wysłałam ostatniego sms i usnęłam.


~Rano 9 am~

Obudziłam się w spaniałym nastroju. Szybko wstałam i pomaszerowałam z wybranymi ubraniami do łazienki. Szybko się ogarnęłam, uczesałam i umalowałam.


Zjadłam szybkie śniadanie, a pozostały czas do spotkania spędziłam przed telewizorem.


~12:30 pm~

Postanowiłam już wychodzić. Wzięłam jeszcze małą, czarną torebkę i powoli kierowałam się w stronę galerii. Po dwudziestu minutach drogi wchodziłam już do kawiarni. Przy jednym ze stolików zauważyłam Patricka. Przywitałam się z nim całusem w policzek i zajęłam miejsce naprzeciwko niego. 
- Nie jesteś stąd, prawda? - zapytał. - Nigdy cię tu wcześniej nie widziałem.
- Nie, mieszkam w Yorku. Przyjechałam tu do dziadków na wakacje.
- I wszystko jasne. - zaśmiał się.
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Trochę się poznaliśmy. Naszą interesującą rozmowę przerwał dźwięk telefonu, do którego przyszła wiadomość. Przeprosiłam i odczytałam.

Od Sarah x:

Hej. Idziemy z chłopakami do skateparku. Chcesz iść z nami? Możesz wziąć ze sobą kolegę ;)

- Emm, moja siostra napisała i pyta czy pójdziemy z nią i moimi znajomymi do skateparku. Co ty na to? - spojrzałam na niego.
- Bardzo chętnie. - posłał mi szeroki uśmiech, ale nie był on tak piękny jak uśmiech Leo.

Do Sarah x:

Spoczko, przyjdziemy

Od Sarah x:

To do zobaczenia za pół godziny ;D

- To co? Idziemy?
- Pewnie - znów się uśmiechnął, wstając z krzesła.
Powoli kierowaliśmy się w stronę parku.

~Sarah~

Poranek minął mi w zasadzie tak jak zawsze. Ogarnęłam się i zjadłam śniadanie.


Około 11 am usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyłam, zobaczyłam chłopców.
- Hej. Można? - zapytał Charlie przy okazji całując mój policzek na powitanie.
- Jasne, wchodźcie - zaprosiłam ich gestem dłoni w głąb domu i przywitałam się z brunetem.
- Jest Rose? - zapytał Leo, rozglądając się.
- Nie, poszła na randkę - odpowiedziałam i zobaczyłam, że Leo się spiął i zacisnął szczękę.
- Aha - udał obojętnego. - To co oglądamy film?
- Spoko, to wy idźcie do salonu poszukać filmu, a ja idę po jedzenie.
Jak powiedziałam, tak zrobiliśmy. Przyniosłam do salonu popcorn, butelkę Coli i trzy szklanki. Oglądaliśmy jakąś komedię. Wszyscy płakaliśmy ze śmiechu i w niektórych momentach tarzaliśmy się po ziemi. Film się skończył, a my dalej się śmialiśmy z końcówki. 
- Ej, jest już po drugiej. Chodźmy na dwór. Jest taka piękna pogoda - zachęcał Charlie.
- Okej, idziemy do skateparku? - zapytał Leo, na co przytaknęliśmy.
Ja nie umiem jeździć, więc popatrzę. Zabrałam torebkę i poszliśmy do domu bruneta po deski. 
- Napiszę do Rosalie, czy chce iść z nami, to poznacie Patricka - powiedziałam, na co Leo znowu się spiął.
- Okay - mruknął pod nosem.

Do Rosie <3:

Hej. Idziemy z chłopakami do skateparku. Chcesz iść z nami? Możesz wziąć ze sobą kolegę ;)

Po kilku minutach otrzymałam odpowiedź.

Od Rosie <3:

Spoczko, przyjdziemy

Do Rosie <3:

To do zobaczenia za pół godziny ;D

- Przyjdą - oznajmiłam.
Spojrzałam na bruneta, był jakiś przygnębiony. Wiedziałam, że będzie zazdrosny. Po kilkunastu minutach doszliśmy do skateparku. Chłopcy położyli deski na ziemi i zaczęli się trochę popisywać. Usiadłam sobie na ławce i nakręciłam snapa. Podjechał do mnie Charlie.
- Co robisz? - uśmiechnął się.
- Nagrywałam snapa - również się uśmiechnęłam.
- Nie chcesz pojeździć? 
- Nie umiem. Zabiję się na tym.
- Chodź, nauczę cię. - wystawił rękę w moim kierunku - przyjęłam ją. Stanęłam na deskorolce, a blondyn trzymając mnie w tali, dawał mi różne instrukcje jak ustawić stopy i w ogóle. Całkiem dobrze tłumaczy.


~Rosalie~
Po kilkunastu minutowym spacerku, przybyliśmy do skateparku, na którym cała trójka już znajdowała. Leondre jeździł na rampach, a Charlie uczył moją siostrę jeździć - słodko.
- Hej - krzyknęłam. Leo spojrzał w moją stronę i uśmiechnął się, ale zaraz posmutniał. Hmm, co mu jest? 
Przywitałam się z wszystkimi buziakiem w policzek i przedstawiłam Patricka. Pożyczyłam deskę od Leo i trochę pojeździłam. Zauważyłam, że brunet jest bardzo smutny i jakiś taki oschły. Nie wiem, co mu jest, ale muszę z nim później pogadać. Oddałam chłopakowi deskę, a on pojechał znowu na rampy. Charlie do niego dołączył, a my w trójkę rozmawialiśmy o jakiś głupotach. Podczas rozmowy Patrick mnie objął, nie protestowałam. Przecież to przyjacielski gest, prawda? Zauważyłam, że Leo cały czas bacznie się nam przygląda. Sarah poszła na chwilę do Charliego, który ją zawołał. I wtedy stało się coś czego się nie spodziewałam. Patrick znienacka mnie pocałował.

~Charlie~
Zawołałem na chwilę blondynkę, bo chciałem porozmawiać z nią o tym całym Patricku. Ten typ jest jakiś podejrzany, cały czas mam wrażenie, że coś kombinuje. I nie myliłem się. Leo bacznie się im przyglądał, a kiedy brunet pocałował Rose, chłopak stracił panowanie nad deską i zaczął spadać z samej góry najwyższej rampy. Wszystko działo się bardzo szybko. Leo uderzył głową o beton, Sarah głośno krzyknęła, ja szybko do niego podbiegłem, a Rose odepchnęła chłopaka i również szybko znalazła się przy nim. Z tyłu jego głowy zaczęła sączyć się krew. Cały roztrzęsiony zadzwoniłem po karetkę. Rosalie była bardzo roztrzęsiona. Płakała, błagała bruneta, żeby otworzył oczy, żeby jej nie zostawiał, cała się trzęsła, aż w końcu straciła przytomność.

~Rosalie~
Budzę się w białym pomieszczeniu, jak mniemam jestem w szpitalu. Powoli zaczynam łączyć wszystkie fakty. Gdy przypomniałam sobie co się stało, znowu zalałam się łzami. Jeżeli Leo nie przeżyje, własnoręcznie zabiję Patricka. Jakim prawem on mnie pocałował?! Boję się, tak cholernie się o niego boję. Co jeśli już nigdy go nie zobaczę? Już nigdy nie zobaczę jego cudownego uśmiechu? Nie, Rose. Nawet tak nie myśl on musi żyć! Po chwili do sali wchodzi lekarz.
- Widzę, że już się obudziłaś. - nie no spostrzegawczy jesteś... - Dobrze, nic ci nie jest, więc możesz już iść. Na korytarzu są twoi znajomi.
- Dziękuję... doktorze - miałam wielką ochotę powiedzieć "doktorku", ale to nie czas ani miejsce na żarty.
Wychodzę z sali za lekarzem i od razu zasypuję moje blondynki pytaniami.
- Sarah! Charlie! Co z nim? Żyję? Mogę do niego wejść? Wyjdzie z tego? Powiedzcie coś.
- Spokojnie. Jest w śpiączce... - łamał mu się głos.
- Kiedy się wybudzi? 
- Niewiadomo - powiedziała Sarah, a ja znowu zalałam się łzami. Podeszłam do szklanych drzwi, za którymi leżał nieprzytomny brunet. Zapatrzyłam się na jego spokojną twarz. Sarah szturchnęła mnie w ramię.
- Lekarz powiedział, że możesz do niego na chwilkę wejść, tylko nie długo. - kiwnęłam głową i weszłam do środka.
Niepewnie podeszłam do łóżka i usiadłam na krześle obok. Złapałam delikatnie jego dłoń.
- Leo, błagam cię. Wróć do nas. Nie zostawiaj mnie. Leo potrzebuję cię. Nie możesz teraz odejść, nie teraz kiedy... uświadomiłam sobie, że... że chyba cię kocham - mówiłam przez łzy. Nagle całą salę zapełnił pisk respiratora*.

___________________________
Dam, dam, dam...
#dramatime
Nie wiem czy to się nazywa respirator. Jak coś to mnie poprawcie.
No wróciłam po dwutygodniowej (albo dłużej) przerwie. Zauważyłam, ze jest coraz trudniej uzbierać Wam te wymagane komentarze. Mam nadzieję, ze to tylko chwilowe xD  
Dziękuję Wam za prawie 13k! To taka ogromna liczba. Dziękuję z całego mojego serduszka.
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał i do zobaczenia już niedługo.
Kocham Was moje kraby :*
Ily xoxo
~Natalka~

10 KOMENTARZY = NEXT

Założyłam grupę na facebooku dla moich czytelników --> Kraby Natalki
Zapraszam!

11 komentarzy:

  1. Cudoooo ☻♥♥♥ On ma przeżyć !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj przeczytałam twojego bloga , podoba mi się . Super rozdział .

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam taki zwyczaj że czytam bloga całego. I lecę na kolejne, ale twój mnie przyciągnął i tu zostaję xD ❤Nexte
    Next��~Olkaa143

    OdpowiedzUsuń
  4. Super , już od dłuższego czasu czytam twojego bloga , ale zawsze nie miałam czasu napisać komentarza , ale to się zmieni . To jest jeden z moich ulubionych blogów .

    OdpowiedzUsuń
  5. Koleżanka poleciła mi twojego bloga , jak dla mnie boski i bardzo mi się podoba zastaje u na zawsze .

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudeńko 💓💓👌👌💪💪

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział! Po prostu #Cacuszko, haha. Ej mam nadzieję, że Leo usłyszał to co mówiła Rose i będzie takie BOOM! Ty mnie kochasz?! Haha. Tego Patricka to bym zabiła! Charlie taki opiekuńczy, hah. No to czekam na nexta i mam nadzieję, że będzie niedługo! Weny! Besoski! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rozdział, czekam na następny! :D :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo.. Proszę niech Leo tylko się obudzi. Życzę dalszej weny...

    OdpowiedzUsuń